U nas dziś święto bo popadało, robiłem objazd pól, pszenica ładnie wychodzi. Jak nie mam problemów z sąsiadami, tak na jednym polu z jednej strony zbiera taki dziadek-lump, za każdym razem wywłóczy słome, badyle, siewnik opusza 2-3 metry na moim, nic na typa nie działa. Z drugiej strony obrabia hektarowiec, jak robił kiszonkę to sprzęty chodziły po moim na długości pół kilometra, nawet nie zapytał, zwróciłem uwagę żeby mi to uprawił to sie nawet nie odezwał. Przedwczoraj orał, u mnie już wychodziło a ten cep na końcu pola wjeżdzał na moje całym ciągnikiem, nawracał na zasianym i jeszcze pług opuszczał na moim. Jak uprawiał wczoraj to samo. Zwymyślałem go dziś ale chyba to nic nie da