U mnie szarek zaczął żerowanie już w zeszłą sobotę. Przez dwie ciepłe noce zjadł całą plantację, nie ostał się nawet jeden burak. Kropione było zaraz w pierwszą noc od zdiagnozowania żerowania Proteusem 110, dzień przerwy bo było bardzo zimno, potem kolejny oprysk bo znowu dzień był bardzo ciepły, niestety rezultat był żaden. Dzisiaj mam zamiar przesiewać - zobaczymy co z tego będzie, bo sucho jak diabli a i pewności nie ma, że nie zeżre ponownie. W moim przypadku jest problem wynikający z tego, że tegoroczna działka graniczy z zeszłoroczną. Nie jest to u mnie pierwszy rok kiedy działku buraków graniczą ze sobą (takie mam warunki i nic z tym nie zrobię) ale nigdy jeszcze nie wystąpiło u mnie takie nasilenie szkodnika. Jeśli ktoś mógłby doradzić czym można -poza Proteusem 110, który ewidentnie nic mu nie robi- pryskać, to byłbym wdzięczny.