W latach 85 u nas była nie powódź ale strasznie mokro było od wiosny do żniw, Bizony SKR-owskie, bo przeważnie tylko te były w większości topiły się tak, że zawisały na skrzyni, na 4-5 60-tek było problem wyciągnąć to z błota, żadnemu nie wyrwaliśmy tylnej osi ani zaczepu. Z tymi przyczepami to nie ściemniam, gościu ciągnął tyle na pole, duży bamber, lubił robić na pokaz, ale to też było w latach 80-tych.
Największa to że trzeba sporo zapłacić ja nie mam i powiedz czego by mnie tam mogli jeszcze nauczyć?