i najważniejsze.... kulą u nogi na całe życie. Kasa jest ale codzienne doje Świątek piątek, wesele dziecka, krowy doić trzeba, ciągły stres i gonitwa z pogoda żeby zebrac pasze. Rodzice mieli krowy i opasy to pamiętam jak ciągle patrzyło się w niebo czy deszcz czy słońce, odpust we wsi a my siano zbieraliśmy bo miało padać, jak susza i drugiego pokoju nie było to już wiadomo że rok stracony. Do tego to są żywe zwierzęta, wyrwana ruda od wody- powódź w oborze, rozwalone boksy, porody. To nie jest lekki chleb więc nie zazdroszczę kasy tylko podziwiam!