Ja kiedyś cały dzień w krzakach przeleżałem na obserwacji domu takiej jednej. To stary wyszedł to stara a jej nie ma. Dopiero pod wieczór patrzę podjechał samochód na podwórko i wysiada ona, a z drugiej strony jakiś chłopak. Nawet nie wiem gdzie buta zgubiłem jak wracałem. Innym razem chciałem ją poobserwować wieczorem przez okno. Wskoczyłem na płot, ale tak niefortunnie, że noga zaklinowała się między sztachetami. Pies wyczuł zaczął ujadać, wyszedł stary i pomógł się oswobodzić