Specjalnie zagadnąłem sąsiada o to jak wyglądało oddanie rzepaku na przechowanie do komagry , aż sie zrobił purpurowy na twarzy i już sie zanosiło że mnie opier.....li bo myslał że sie z niego nabijam ale wyjaśniłem w czym rzecz i mi opowiedział na spokojnie o ile to tak można nazwać bo było czuć że bardzo Komagre " polubił " . Za przechowanie kasowali 5 zł od tony za miesiąc i tego musiał mieć świadomość decydując się że nie sprzedaje od ręki , tyle że w przypadku gdyby chciał rzepak zabrać to doliczyliby 35 zł za przyjęcie i kolejne 35 zł za wydanie czyli siedemdziesiąt zł / t i do tego musiałby ponieść koszty transportu czyli w sumie byłoby coś koło stówy kosztów na tonę tak więc komagra o tą stówę właśnie płaciła ( żeby nie powiedzieć okradała rolników ) mniej niż konkurencja ( w tym przypadku Kruszwica ) bo przy takim układzie gdyby rolnik odebrał to nic by nie zyskał prócz wątpliwej satysfakcji a ryzykował że podjedzie z odebranym rzepakiem do kruszwicy a tam mu go nie przyjmą bo znajdą szkodnika albo inną francę bo przecież wiadomo że fizycznie nie dostał by tego samego towaru który oddał . Tak wygląda to z punktu widzenia sąsiada który jak sam mówi oddał do komagry na przechowanie dwa razy pierwszy i ostatni , zresztą wiosną postawił dwa silosy i teraz zaciera ręce bo jak dobrze pójdzie to mu się w tym roku zwrócą a komagra przestała dla niego istnieć jako partner do współpracy
Kończę temat