Ponieważ jak pisałem pszenica jest mocno dokrzewiona i można by było opóźnić nawozenie i zmniejszyć dawkę. Za 2,3 tyg. Rzuciłbym od razu saletre która się szybciej rozpuszcza i ogólnie szybciej działa. A saletrosan jest nawozem który potrzebuje więcej czasu na rozłożenie i działanie więc jak za bardzo opoznie wysiew to może nie być tego azotu wtedy kiedy ta pszenica będzie go już potrzebowała. I ogólnie na polu jest mokro i nie lubię jak mi się pszenica wyrywa za kołami. Zawsze udawało mi się rozsiać saletrosan po przymrozkach albo nawet jak śnieg był a ten rok bez zimy kurde nie wiadomo jak się zachować. Jedynie tej siarki by było szkoda braku bo siarka powoduje że roślina lepiej przyswaja azot.
Ja dzisiaj pochodziłem po swojej i też czekam z tydzień najmniej o ile pogoda pozwoli. Bardzo mocno po krzewiona jest i o dziwo ta co siana pod koniec września 160 na ha jest aż za gęsta a ta późniejsza październikowa trochę rzadsza przy siewie ok 200na ha. Ciepła jesień i brak zimy zrobiły swoje. Pierwsza dawkę na pewno zmniejszę i teraz żałuję że saletrosan mam. Roślinki jeszcze takie niemrawe u mnie ale są miejsca w zaciszach takich co ludzie pola maja to pszenica już idzie pełna parą.
No między innymi nad takim czyms myślałem i to jest jedno rozsądne wyjście chyba. A później można jużby było robić cuda wianki. Wzmocnić wszystko obijając blacha itp...
No dzięki za odpowiedź. Każda rada jest cenna. A nie wiesz jak on zaczynał z tym remontem. Najpierw słupy murował a później ściany rozumiem... Możesz podrzucić zdjęcie jakieś jakbyś przy okazji gdzie zrobił jak to wygląda jak mówisz że jeszcze pół na pół jest. Dach normalnie siedzi, nie widać odkształceń.?
Też tak myślałem żeby słupy obcinać i do wysokości murować. Tylko właśnie napisałem bo może ktoś coś takiego robił i mógłby podpowiedzieć co czym jak co używał żeby było dobrze.
Żeby obijać blacha to trzeba zrobić właśnie porządek z tymi podwalinami i słupami. Chciałbym żeby po długosci można było wiezdzac a nie tylko jednym wiazdem żeby coś tam pochować ogólnie żeby stała się bardziej funkcjonalna. Zwierząt się już nie trzyma także stoi tylko i jakimiś szpargalami się zapycha.
Trochę boję się też tego że to może wyglądać na zdrowe a jak się ruszy to będzie jedna wielka kicha.
A więc z takim zagadnieniem się do was zwracam. Mam drewniana stodole(cała drewniana bez słupów) i chciałbym ją trochę zmodernizować. Wiem sensu to nie ma i lepiej by było od nowa na tym miejscu coś postawić ale fundusze na to mi nie pozwalają. I pytanie czy ktoś wzmacniał jakos konstrukcje i może coś doradzić. Dach jest zdrowy tylko podwaliny siadają a szkoda by było żeby się zawaliło. Myślałem nad trawerzami albo wymurować słupy po kolei. Tylko jak by ten dach podtrzymywać żeby nie poszedł w dół no i kwestie bezpieczeństwa. Czy jak bym się czepił jednej strony czy to nie zawali się w pieruny.
Za tydzień czy za dwa ruszę z nawozami to zobaczę czy sytuacja się powtórzy. Dziwna sprawa. No to tak jakby wskazuję że jakieś biopaliwo wlane no ale to niemożliwości jest. No kolektor też nie oblalem. Raczej wszystko suche.
No właśnie paliwo jest ok bo leje z cpnu gdzie tankuje i do auta na pompowtryskach. I nie mam problemu. Niby nie kopci nic tylko pojawił się ten zapach jak się rozgrzał.
Panowie pytanie. Zakręciłem pompę i wtryski do c360. po regeneracji wszystko. Pali od razu, niby moc ma ale po przejechaniu 10km. Czuć smród placków ziemniaczanych ze tak powiem. Co mogłem zrobić nie tak.
Wszystko będzie i tak zależało pewnie od ludzi z agencji. Dla jednego wystarczy niewiele wpisów i machnie ręka a dla drugiego służbisty może zawsze czegoś brakować.
W moim rejonie zrobił się jakiś ruch z tym programem. Robią szkolenia co tydzień w okolicznych gminach. Ciekawe czy będzie tak że na ostatni nabór wszyscy się rzucą...
Wiadomo, będzie się robić tak aby było dobrze. Tylko jak ktoś miał kontrolę to warto spytać się co mieli za a co przeciw. W ogóle ta ewidencja jest bezsensowna dla małych gospodarstw, zbędna biurokracja moim zdaniem.
No a jak się ma do tego woda czy też energia elektryczna. Pewnie wpisywać to tylko wtedy kiedy ma się oddzielny licznik czy wodomierz od domu. Benzyna np do kosiarki czy piły też idzie. Węgiel i drzewo pewnie sobie darować. A jeszcze jak wpisywac usługi za siew np czy kombajn jak ci nikt nie wystawia faktury.
Miałeś zapowiedziana kontrolę czy tak wpadli. Ewidencje znaczy tylko ta książkę zobaczyli czy prowadzisz czy tam się zagłębiali w to, sprawdzali faktury itp. A działki GPS mierzyli i co było jak im odbiegały od stanu faktycznego. Jak ogólnie do tego podeszli
Ile dalibyście za hektar pola w 2 i 3 klasie, przeważnie 3. Pole ponad 300 m długie ale w klinie i duże pochylenie na połowie pola także jak ulewne deszcze to zawsze góra spłynie, porobi rowy a na dole zamuli.
Niektórzy na forum mają tendencje do zbytniego nakręcania się. Z tego co piszecie to u was w regionalnych arimr pracują same wredne osobniki które mają za zadanie nie pomoc a jeszcze utrudnić rolnikowi życie. Po co tak wyolbrzymiać wszystko. Bardzo prosty program, małe wymagania. U mnie w regionalnym zawsze ok wszystko. Chcesz coś wiedzieć to ci wyjaśnia, robię co mówią, daje co chcą i nie mam żadnych problemów.
Ja potwierdzałem w agencji tylko fakturę za paliwo bo poszła kserokopia a tak to tylko podpisy żony i moje i złożyłem od razu w regionalnym dali potwierdzenie i gotowe
Znajdź bank z jak najniższym oprocentowaniem i kalkulacja na 10 lat jak to będzie wychodzić. Powinno ci to wtedy naświetlić czy dasz radę czy nie. W sumie masz jeszcze 15 ha w kredycie to już powinieneś wiedzieć czy Ci te 15 starcza na kredyt czy też musisz jeszcze dokładać z tych twoich 20
Czyli masz zaplecze że strony ojca. Sam ze 7 ha na pewno byś się nie porwał na kupno pola za bańkę. Ale mimo wszystko 25500 za ha to moim zdaniem nie dużo i zakup twój Popieram. Jak jest możliwość i warunki to trzeba korzystać. Jakbyś miał tylko 2000 z ha na czysto to już zwraca się rata kredytu a dopłaty to na odsetki i jeszcze zostaje. A jak masz jeszcze inne uprawy w których zysk jest większy to wszystko na plus. Za 10 lat będziesz się śmiał z tego kredytu.
3 lata temu brałem kredyt inwestycyjny w banku spółdzielczym. 4.5 procent wtedy było. Okres kredytowania 10 lat. Kwota kredytu 40000. Za 1.40 zapłaciłem 60000 w tym 20000 swojego. Splata 4000 rocznie plus odsetki zmniejszające się. Czyli w pierwszym roku 1800 zł było jakoś. Liczyłem zysk z tego kawałka średnio 3000 zł i plus dopłata do tego czyli 1000 do 1500 trzeba by było dopłacić do kredytu z innego kawałka.
Osobiście bałbym się brać kolejny kredyt mając jeszcze nie spłacony poprzedni. Pszenica to taka średnia uprawa, rzepak to duże ryzyko o bobiku nie powiem bo nie miałem nigdy. Przemysl to dobrze