Hej, opowiem jaka była u mnie sytuacja. Owca urodziła któregoś dnia o 12 w południe ładnego jagniaczka i też się nie wyrzucała łożyska. Obserwowałem ją cały czas, była niespokojna i nie dawała noworodkowi podejść do dojenia pomimo że był bardzo żwawy i próbował. Kręciła się po kojcu, kładła i podnosiła. Dokładnie po 3,5 godziny urodziła drugie, niestety nieżywe jagnie i zaraz po tym wyrzuciła łożysko i od razu się uspokoiła i pozwoliła pierwszemu maluchowi się doić. Nurtowało mnie dlaczego tak się stało i szukałem opinii u hodowców. Zgodnie twierdzili, że powinienem spróbować włożyć rękę, sprawdzić czy niema drugiego malucha i go wyciągnąć w takiej sytuacji. Wtedy pewnie bym go uratował ale ja absolutnie nie mam doświadczenia w takich sytuacjach i nawet jakbym wiedział co zrobić, to chyba bym się nie podjął. Na szczęście owcy nic się nie stało i chowa się ładnie jej jeden jagniak.