Normalnie bym do takiej sytuacji nie doprowadzał, ale przez te pól roku po woli trwało wykańczanie drugiej strony budynku. Teraz są już przegnane i mają zero gnoju, tylko świeża słoma. Są to jałówki słowackie zakupione od handlarza w zamyśle na opas ale jaki będzie ich los to jeszcze się okaże.
Przy samym korytarzu paszowym bybło mniej scielone a poza tym bardziej tam ubiły i dlatego jakos sięgają. A w trudnych przypadkach bydle klęka sobie po smakołyk.
Przy okazji naprawy koła okazało się całkiem przypadkiem że pasuje do niego felga od przyczepy D50. To może okazać się przydatne na wypadek awarii przedniego koła w drodze. Zapasów do przyczep jest w domu kilka a do ciągnika niestety niema.