Czyli wychodzi nba to, że z tanich to tylko jar-met, sipma jest raczej lepsza niż pronar, ma lepsze rozwiązania - koło z przodu, przez co palce nie ryją w torf po opuszczeniu. Oczywiscie można to wyregulować, ale wtedy będzie dużo zostawiać za sobą niezgrabionej masy.
Jar-met ma ruchome te sworznie do zaczepeinia tj stare claasy miały. To bardzo dobre rozwiązanie, tylko nie wiadomo jak reszta, nie mniej to tylko 1000zł różnicy, a już sporo czasu ją w tej fromie produkują bez zmian, wiec musi być dobra.
Dlaczego Promar jest taki zły, nie wiem. Konstrukcja przedniej częsci tej maszyny jest prawidłowa - ma amortyzację boczną, tzn taskie spręzyny, dzieki czemu ciagnikiem nie rzuca na boki tj np z moją zgrabiarką.
No tak, ale sama maszyna nie warta nerwów. Jak komuś nie starczy kasy, nawet kredyt wziąć, a kupić coś lepszego, np jar-met, promar(ale koniecznie w wersji z odciągami bocznymi tj np w ciągniku farmtrac - wchodzi rurka w rurkę, a w środku sprężyna, tyle że we ft jej nie ma) czy agrotom(ta, która ma ramiona składane, bez konieczności wyjmowania, jest na allegro), ew sip, kellfri(to samo, co pottinger, sip produkuje dla tych 2 firm, sip to firma, która kiedyś była w Jugosławii, produkowała i produkuje nadal przyczepy samozbierające, które były bardzo cenione i popularne w latach 80). Natomiast z przedziału cenowego ~12tys zł lepiej wziąć sipmę niż samasz, wszak obie są na przekładniach starosielskiego, które ponoć są lepsze niż comer, w razie awarii tańsza i łatwiejsza naprawa (z opinii serwisanta Agromy), ale sipma ma koło z przodu tj większość zachodnich, przez co nie garnie torfu po opuszczeniu na ziemię.
Jest decyzja firmy METAL-TECHNIK - dostanę nową maszynę na wymianę, ponoć zmodernizowaną i bez wad, która ta miała. W tym miejscu dziękuję firmie Powerfarm za skuteczne działanie w mojej sprawie i pozdrawiam (o ile to od nich ktoś czyta).
Jest decyzja firmy METAL-TECHNIK - dostanę nową maszynę na wymianę, ponoć zmodernizowaną i bez wad, która ta miała. W tym miejscu dziękuję firmie Powerfarm za skuteczne działanie w mojej sprawie i pozdrawiam (o ile to od nich ktoś czyta).
Czyli chytry podwójnie traci, jak zwykle. Nie wiem, co nas podkusiło do zakupu tej maszyny. Zwykle kupowaliśmy używane i zachodnie, jednak zachęceni dobrą jakością innych polskich maszyn tj metal-fach - rozrzutnik 3lata bez awarii, przyczepa również, owijarka 8lat bez awarii, chwytak - 3lata bez awarii, beczkowóz pomot chojna - 3lata bez awarii, ładowacz czołowy Agromasz wraz z łyżka i krokodylem tej firmy 5lat - bez awarii, rozsiewacz sipma - 4lata bez awarii, włóka łąkowa jarmet - 4lata bez awarii, brony 5polowe 20 - pom augustów - 4lata, bez awarii, śrutownik ssąco tłoczący po 18 latach wymieniony jedynie środek i worki filtrujące, 2 śrutownik 5 lat, bez awarii, paszowóz metal tech mirosławiec 5lat, bez awarii. Takze jak widać polski sprzęt jednak niej jest najgorszy, tylko trzeba wiedzieć który. NP kupuliśmy w ciemno taki krokodyl: http://polskiproducent.pl/atmp/atmp-szufla-krokodyl-chwytak-lyzka-lycha-euro-jcb-383 jest ponad pół roku, codziennie używany, farba nie złazi z niego, jest bardzo estetycznie wykonany (nie na sztukę, chociaż to była o ile się nie mylę 90szt wyprodukowana).
Z krajowych najlepszy ma być samasz, ale jak to jest kto to wie? Sipma niby dobra, ale jak patrze na swój kiluletni rozsiewacz tej firmy, który jast tak skorodowany jak ok 30letnie amazone, to mam wątpliwości co do zgrabiarki sipmy. Pronar za te pieniądze eż mnie nie przekonuje. Kellfri może być dobra, to jest sip tylko w zielonym kolorze, a sip produkuje maszyny dla pottingera. Sip to ta firma, która kiedyś produkowała (i produkuje nadal) te małe przyczepki samozbierające do c360.
Co do firmy Powerfarm z Wolsztyna - bardzo polecam. Duży rabat, transport niezwłocznie po wpłaceniu zaliczki, bardzo starają się załatwić sprawę na korzyść rolnika. Zobaczymy co z tego będzie. Mam nadzieje, że uda się załatwić sprawę polubownie.
Niby jarmet i promar są ok, przynajmniej w teorii powinny poprawnie działać. Co do przekładni - co któraś jest wadliwa, ale od tego jest gwarancja, aby takie rzeczy usuwać.
Na wystawę w Lubaniu (woj pomorskie) jeden z dilerów przywiózł ją skręconą płaskownikami, zamiast odbojników z prawej i lewej strony. Widać, że dopiero uczą się robić zgrabiarki.
Takie problemy jak ja ma ok kilkudziesięciu rolników z całej Polski. Zobaczę jak eis sprawy potoczą. Generalnie oczekuję od firmy całej nowej ramy tj w jarmecie lub promarze, w każdym razie ma być taka, żeby nie przewróciła ciągnika :rolleyes:, bo z tą ramą jest takie ryzyko na uwrociach.
Ze wszystkich tylko ta nie ma bocznych odstojników i ruchomej ramy. Jarmet,promar, inter-tech, kelffri (podzespoły pottingera), sip, są ok. Ponoć te przekładnie comera nie są za dobre, tak mi powiedział serwisant z agromy, że niby starosielski robi lepsze, facet z serwisu rozbierał już obie i niby ta od starosielskiego tańsza w naprawie.
Mail, który napisałem do dilera w tej sprawie (małymi literami i bez znaków interpunkcyjnych, ponieważ diler posługuje się dziwnym telefonem, który nie przyjmuje ani jednych ani drugich znaków ):
Problem polega na tym, że wyłamało się w trakcie transportu zabezpieczenie, które zapobiega przemieszczaniu się maszyny podczas transportu maszyny na tylnym tuzie ciągnika.
Kolejnym problemem maszyny jest fakt, że w czasie pracy podchodzi do góry i chcąc podnieść cala zajdzie na bok i skręca w bok z taka silą że może przewrocie ciągnik, wysuwają się sworznie i nie wracają do zadanego położenia.
Kolejnym problemem maszyny jest fakt, że w czasie pracy podchodzi do góry i chcąc podnieść cala zajdzie na bok i skręca w bok z taka silą że może przewrocie ciągnik, wysuwają się sworznie i nie wracają do zadanego położenia.
Kolejnym problemem maszyny jest fakt, że w czasie pracy podchodzi do góry i chcąc podnieść cala zajdzie na bok i skręca w bok z taka silą że może przewrocie ciągnik, wysuwają się sworznie i nie wracają do zadanego położenia.
Problem polega na tym, że wyłamało się w trakcie transportu zabezpieczenie, które zapobiega przemieszczaniu się maszyny podczas transportu maszyny na tylnym tuzie ciągnika.
Problem polega na tym, że wyłamało się w trakcie transportu zabezpieczenie, które zapobiega przemieszczaniu się maszyny podczas transportu maszyny na tylnym tuzie ciągnika.
Problem polega na tym, że wyłamało się w trakcie transportu zabezpieczenie, które zapobiega przemieszczaniu się maszyny podczas transportu maszyny na tylnym tuzie ciągnika.