A ja uważam, że nie ma sensu na nikogo donosić, nie ma sensu się kłócić, trzeba po prostu spróbować jakoś się dogadać i zrozumieć drugą stronę. U mnie sytuacja była podobna, również rodzice oddali niby gospodarstwo, ale tak naprawdę chcieli, żeby wszystko z nimi konsultować. Wiecie co zrobiłem? Zabrałem ich na terapię do psychologa, do Warszawy. Usiedliśmy sobie wszyscy w tej Pracowni Psychorozwoju Izabeli Kielczyk i po prostu zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście łatwo nie było, bo każdy miał swoje racje i był mądrzejszy od innych, ale tu sprawdziła się pomoc mediatora. Ostatecznie, choć nie po jednej wizycie oczywiście doszliśmy do porozumienia.
Ja rodziców bardzo szanuje, w końcu gdyby nie oni, to przecież nie miałbym tego gospodarstwa.Oni tu pracowali całe swoje życie i nie dziwię się, że na niektóre rzeczy nie mogą patrzeć, na przykład jak sprzedawałem niektóre rzeczy. Z drugiej strony ich rady są też nie ocenione, ale ja też nie zawsze muszę ich słuchać, bo swój rozum mam, wykształcenie też i oni muszą to zrozumieć.