Na papierze jest dużo małych gospodarstw, choć ziemia w dzierżawie.
Kupić to by może i kilku chciało , ale nie po cenach 100tys zł.
Zbyt mały zysk generuje ziemia i bez perspektyw na lepiej, wręcz przeciwnie ,tylko gorzej.
Byłem wielkim entuzjastą kupowania ziemi. Jeszcze mi po głowie chodzi i bliską działkę pewno byłbym w stanie kupić, ale rozum podpowiada stop. Jest 2ha, najpierw 245, potem 210, teraz 200. Dawałem mu w ubiegłym roku 120 to się śmiał. Miał kupca za 180 , też się śmiał.
Teraz my się śmiejemy bo ta ziemia nie jest tyle warta.
Może nawet ponowię mu ofertę by zobaczyć reakcję.
No i w ubiegłym tygodniu definitywnie zrezygnowałem z zakupu gospodarstwa, choć beret mi to ryło.
Ale trzeba coś córce odłożyć, syn pewno dostanie gospodarstwo. Powiększyć do sensownych granic go nie zdołam. On będzie musiał traktować je jako dodatkową pracę. Więc te 60ha będzie takie akurat by po godzinach obrobić.
powiem tak nie wiem czy te pokolenie "Z" będzie chciało pracować na etacie I obrabiać pole po godzinach to tylko nasze pokolenie tak pracuje.
Może u Ciebie inaczej dzieciaki się interesują rolnictwem