Znam kogoś kto obrabia ponad 200ha ale to wszystko ziemie głównie V-VI klasy, jest tylko trochę IV i niby dopłaty bierze do wszystkiego to co z tego skoro niemal wszystkie prace robią pracownicy którym trzeba zapłacić, awarie dużych ciągników i dużych maszyn kosztują krocie i koniec końców z kupki pieniędzy zostaje dosłownie kupa.
Z drugiej strony znam też kogoś kto ma około 20 hektarów ziemi w dzierżawie, głównie łąk, bez dopłat ale za to w oborze około 15 krów mlecznych a obok obory 3 tunele ogórków. Cała produkcja idzie na sprzedaż bezpośrednią. Ciągnik C-330 i podstawowe maszynki. Miał być w tym roku większy koń i większe maszyny ale zamiast tego postanowili zrobić kapitalny remont chałupy i utwardzić całe podwórko. Nie spłacają żadnych kredytów, na wszystko zarobiły te krowy i tunele. Dzieci co prawda chodzą do pracy na etat, żeby więcej odłożyć ale za pomoc w gospodarstwie również mają od rodziców naprawdę uczciwe profity.
Więc drugi przykład pokazuje, że z malutkiego gospodarstwa naprawdę można żyć tylko nie można marudzić a zamiast tego mądrze pracować.