Zaczęło się od przywiezienia parki borow ok 10 lat temu na tereny nieużytkowane i gdyby tam sobie siedziały to nikt by nic nie mówił,teraz opanowały całą okolice wzdłuż głównego cieku wodnego i systematycznie do blokują.
Żeby zaczęło się coś opłacać trzeba się tego nauczyć i wyciągnąć błędy żeby drugim razem zarobić. Generalnie koszty wyniosły 2tys. na hektar z usługą koszenia,wiem że błędem było podanie 100kg N w czystym,nasiona były w większości dane mi na testy lecz za rok wiem że musi być najwcześniejsze możliwe Fao-to jest klucz do sukcesu uważam
czarna plamka jest od miesiąca tylko ze wilgotność trzyma w okolicach 40% od dłuższego czasu i już nie spadnie więc decyzja o koszeniu,nie mam fotek,nie zgniła jest taka jak siana w terminie