Skocz do zawartości



Rekomendowane komentarze

ja bym policzył koszt wyprodukowania tego zboża koszt dodatków paszowych i koszt warchlaka i na końcu wychodzi zysk ogólny z gospodarstwa np koszt wyprodukowania tony zboża wychodzi 400zł to liczysz sobie po tyle jak sam to skarmiasz i czy tak czy siak zysk Ci wyjdzie chyba że ktoś oddziela produkcję roślinna od zwierzęcej to musi sam sobie zboże sprzedawać:D
46 minut temu, LukaszBRO napisał:

ja bym policzył koszt wyprodukowania tego zboża koszt dodatków paszowych i koszt warchlaka i na końcu wychodzi zysk ogólny z gospodarstwa np koszt wyprodukowania tony zboża wychodzi 400zł to liczysz sobie po tyle jak sam to skarmiasz i czy tak czy siak zysk Ci wyjdzie chyba że ktoś oddziela produkcję roślinna od zwierzęcej to musi sam sobie zboże sprzedawać:D

Gorzej jak jeszcze jeden drugiego w ch*ja zrobi xD

10 minut temu, pawelol111 napisał:

I co w sytuacji kiedy świnia zeżre wam zboże, dodatki, itp i okaże się że lepiej było prosiaka nie kupować

To sie w ekonomii nazywa strata ;)

 

Jak ktoś karmi świnie pszenicą konsumpcyjną po 700/tona, to jego problem xD

Jak policze koszt wyprodukowania 1kg tucznika? Koszt produkcji podzielę przez wagę końcową, tylko zamiast wydumanej kwoty 700zł/t zboża, dam 500zł pszenżyto i 400 jęczmienia, czy ile mi w danym roku wyszło. A to czy bardziej opłacało sie sprzedać zboże to i tak gdybanie, o czym wyżej wspomniałem. Ale nawet jakby brać średnioroczną cenę, to jaki problem pomnożyć średnią ilość zjedzonej paszy przez cenę, odjąć koszta produkcji tej konkretnej ilości i porównać do zysku/straty z tucznika?

 

 

15 minut temu, lukasz222 napisał:

To sie w ekonomii nazywa strata ;)

 

Jak ktoś karmi świnie pszenicą konsumpcyjną po 700/tona, to jego problem xD

Jak policze koszt wyprodukowania 1kg tucznika? Koszt produkcji podzielę przez wagę końcową, tylko zamiast wydumanej kwoty 700zł/t zboża, dam 500zł pszenżyto i 400 jęczmienia, czy ile mi w danym roku wyszło. A to czy bardziej opłacało sie sprzedać zboże to i tak gdybanie, o czym wyżej wspomniałem. Ale nawet jakby brać średnioroczną cenę, to jaki problem pomnożyć średnią ilość zjedzonej paszy przez cenę, odjąć koszta produkcji tej konkretnej ilości i porównać do zysku/straty z tucznika?

 

 

No na głupiego nie wyglądasz. Ale skoro już założyłeś 500 za tone pszenżyta jako koszt produkcji a cena pszenżyta długi czas utrzymuje się na poziomie 620-630 zł a jęczmienia 700 i więcej to chyba już niedaleka droga do policzenia czy lepiej było zaglądać świni pod ogon czy sprzedać zboże????? Jaka to teoria jak masz wszystkie dane urealnione? Jak by cena zboża wahała się między 300 a 1000 zł to byłby problem bo nie wiadomo kiedy byś sprzedał a jeśli wahania są rzędu 5% to jaki to problem?? 

Dałem przykładową cenę 700 zł bo u mnie na skupie tyle płacą za pszenicę paszową. 

Cena jęczmienia 700 to pierwsze słyszę, raczej 600. Pytanie czemu wprowadzasz w dyskusję opłacalność dwóch gałęzi, skoro mowa była o podliczaniu kosztów? Jedno jest potrzebne do drugiego, ale nie jest tym samym

Te 5% to często czyjaś strata lub zysk, a przy dużych ilościach to też spore pieniądze. Więc nie takie hop. Tym bardziej, że realne jest to, że cena jęczmienia w żniwa to 500zł/t, a dziś 600. Spora różnica.

z Tymi zyskami to jest różnie jak wszędzie, jak ostatnio znalazłem na necie jak to "wszechwiedziący" cejrowski się wypowiadał że zasiał żyto i zarobił dwa razy tyle przy ekologicznej uprawie i wynajmowaniu ciągnika bo własnego nie miał, i taki debil robi od raz wode z mózgu ludziom, jak redaktor to usłyszał to zaraz zdanie padło że rolnicy mają za dobrze bo on płaci od żywności podatek a rolnicy "nie" którą wyprodukują i o ile wspomniał cejrowski że rolnictwo musi być podtrzymywane przez państwo by byśmy byli nie zależni od innych państw, to od raz dowalił jakim prawem krzyczymy wrazie wymrozków susz czy gradów o odszkodowanie od państwa skoro jemu zostało drugie tyle z żyta to na żadnej lokacie w amber gold tyle nie da się zarobić, idiota totalny i potem ludzie wierzą w te brednie
2 godziny temu, ZELKOW napisał:

z Tymi zyskami to jest różnie jak wszędzie, jak ostatnio znalazłem na necie jak to "wszechwiedziący" cejrowski się wypowiadał że zasiał żyto i zarobił dwa razy tyle przy ekologicznej uprawie i wynajmowaniu ciągnika bo własnego nie miał, i taki debil robi od raz wode z mózgu ludziom, jak redaktor to usłyszał to zaraz zdanie padło że rolnicy mają za dobrze bo on płaci od żywności podatek a rolnicy "nie" którą wyprodukują i o ile wspomniał cejrowski że rolnictwo musi być podtrzymywane przez państwo by byśmy byli nie zależni od innych państw, to od raz dowalił jakim prawem krzyczymy wrazie wymrozków susz czy gradów o odszkodowanie od państwa skoro jemu zostało drugie tyle z żyta to na żadnej lokacie w amber gold tyle nie da się zarobić, idiota totalny i potem ludzie wierzą w te brednie

Nie scyzoryk, nie nóż, a kosa się otwiera gdy to słyszę

 

12 godzin temu, lukasz222 napisał:

Cena jęczmienia 700 to pierwsze słyszę, raczej 600. Pytanie czemu wprowadzasz w dyskusję opłacalność dwóch gałęzi, skoro mowa była o podliczaniu kosztów? Jedno jest potrzebne do drugiego, ale nie jest tym samym

Te 5% to często czyjaś strata lub zysk, a przy dużych ilościach to też spore pieniądze. Więc nie takie hop. Tym bardziej, że realne jest to, że cena jęczmienia w żniwa to 500zł/t, a dziś 600. Spora różnica.

Za 600 to sobie możesz owsa kupić. 

Dyskusja jest o tym czy jest sens trzymać świnie jeśli za zboże wyjdzie więcej zysku. Dla Ciebie jest nie do zaakceptowania branie pod uwagę cen rynkowych zboża bo okazałoby się że nie raz już dołożyłeś do świń bo ze sprzedaży zboża byłoby więcej kasy niż jak to zboże świnia zjadła. Dlatego u mnie ludzie rezygnują z świń bo jak ma wsadzić w nie zboże za 100 tys i potem sprzedać świnie i okaże się po odjęciu kosztów innych niż zboże zostaje 80 tys to wolą mieć czyste ręce. Ale widać że lepiej się oszukiwać dla spokojnego sumienia. 

 Jak mi krowa zje 50 rolek siana po 60 zł za rolke a da mleka za 2,5tys zł to też to jest niemożliwe do policzenia czy lepiej sprzedać siano czy dawać krowie?

Skoro u Ciebie można kupić za 600, to sprzedawaj, u mnie by cie wyśmiali z taką ceną. Autor zdjęcia pisał o kosztach, a nie opłacalności, to raz. Dwa mieszasz, mieszasz i nic wyciułać z tego za bardzo nie da rady. Co to znaczy, że okazałoby się że dołożyłem? Jeśli po odjęciu od przychodu ze sprzedaży tucznika moich faktycznie poniesionych kosztów wychodzę na +, to ni cholery nie dołożyłem. Bo bilans finansowy mam na zielono, a to co mam na papierze zgadza się ze stanem mojego portfela, co przy twoim czarowaniu za  nie będzie mieć miejsca. A jeśli zysk z tucznika jest mniejszy niż ze sprzedaży zboża prosto z pola, to znaczy tylko tyle (albo aż tyle) że nie opłaca się zboża wykorzystywać jako półprodukt, tylko lepiej jest je zbyć jako produkt końcowy. Nie wiem więc o jakim oszukiwaniu sie mówisz, ale to już twoja bajka.

Analizę przyszłych zysków czy strat z tych dwóch gałęzi produkcji (roślinnej i zwierzęcej) wykonuje się w dziecinny sposób i nie potrzeba do tego dorabiania dodatkowych teorii w postaci liczenia kosztów których nie poniosę.

Ale dajmy szanse Twojej teorii, pokaż jak to działa na konkretnych liczbach, z konkretnymi wnioskami, chetnie poczytam :ph34r:

Edytowane przez lukasz222

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v