Skocz do zawartości

Zamarznięta kiszonka



Mój próźniacki sposób na zamarzniętą skorupę na kiszonce :lol:




Rekomendowane komentarze

U mnie też z tunelu wybierałem, ale brakowało już styla w łopacie :D , sporo się zepsuło mi właśnie z pierwszej partii wysłodków tak z 25cm z góry, było ubite i przykryte folią, drugą partię ubilem zlałem sokami z poprzednich kiszonek, dolałem wody przykryłem i przyszedł mróz i nic się nie zepsuło bo nie zdąrzyło :D

@danielhaker odkąd przyszły dobre mrozy czyli jakieś 2 tyg. woże do obory na zapas, tylko nie chciało mi się napierdzielać siekierą, jak to ojciec dawno temu robił :D wisz czasu ni ma tu to tu tamto tylko robłota i robłota :lol: :lol:

U mnie też z tunelu wybierałem, ale brakowało już styla w łopacie :D , sporo się zepsuło mi właśnie z pierwszej partii wysłodków tak z 25cm z góry, było ubite i przykryte folią, drugą partię ubilem zlałem sokami z poprzednich kiszonek, dolałem wody przykryłem i przyszedł mróz i nic się nie zepsuło bo nie zdąrzyło :D

@danielhaker odkąd przyszły dobre mrozy czyli jakieś 2 tyg. woże do obory na zapas, tylko nie chciało mi się napierdzielać siekierą, jak to ojciec dawno temu robił :D wisz czasu ni ma tu to tu tamto tylko robłota i robłota :lol: :lol:

Ja niezamarznięte wożę taczką tak jak zawsze a to z wierzchu co zamarzło to zwykłymi widłami podważam (bo w gablach zęby się łamią od tego) i zwalam na ziemię a potem butami rozkruszę i nabieram to do worków ( <_< ) a później worki w oborze po kątach rozstawiam i tam sobie rozmarza.

Chce ci się rozkruszać i ładować w worki? ja rzucam pod ścianę i leży do wiosny :D i git majonez, tylko niezmarzięte woże do obory bo dużo czasu spędzam poza domem i ktoś by mógł podać mrożonkę krowom co niekiedy powoduje ich śmierć, tak na początku waliłem siekierą, ale nic nie ubywalo i fantazja mnie poniosła i dawaj piłe :lol:

@bobytempelton- rozkruszyć to pikuś. Lekko staniesz na bryłę i się rozpada więc dużo wysiłku z tym nie ma. Gorzej to nabrać bo do tego muszą być już 2 osoby żeby jedna nasypywała a druga worki trzymała. Skoro mówisz że rzucasz pod ścianę to wnioskuję że sporo siejesz kukurydzy i zarazem sporo jej dajesz. U mnie się sieje ok. 4ha to wczoraj żeby nabrać kukurydzy na 2 rozdania musiałem nabrać 11 worków zmarzniętej z wierzchu. Sporo, ale jeszcze da się wytrzymać. Można by odrzucać i czekać do wiosny ale do wiosny zanim to rozmarznie samo na dworze to trzeba jeszcze z miesiąc czekać, to nazbiera się z rozrzutnik tego i w dodatku nie rozmarznie na raz, tylko z wierzchu rozmarznie i wyschnie a na dole jeszcze płaty zmarzniętego będą. Więc też niezbyt dobrze...

sporo siły macie panowie, ja muszę kilofem walić w te bryły, których przy ścianie nie da się wybierakiem uciąć :) Potem wrzucam to na wyciętą kostkę, wiozę do obory i po 2 dniach, albo i 1,5 mają dobre do jedzenia.

@czesiek, krowy na sianokiszonce i lucernie przeżyją, ale bogatszy od tego nie będziesz.

Ale luz, jeszcze 2-3 dni i odwilż przyjdzie.

Jutro wrzucę fotki z obu silosów i z kuku i z sianokiszonki.

Nie właśnie nie, na zdjęciu widać zamarznięte wyłodki z pierwszego transportu(zamarznięte na 25-30cm), poniżej są liście z buraków zamarznięte na ok 7cm, a na dole qq zamarznięta na 3cm, qq była koszona pierwsza i jest na samym dole niewidać jej na zdjęciu, a qq miałem ok 1.30ha, bydła mam tylko 11 sztuk. Te wysłodki z samej góry tnę i zucam pod ścianę w silosie aby dokopać się do reszty kiszonki, jej nie daję bydłu, czekam aż odtaje, mam wysłodki 2metry dalej z drugiego transportu niezamaznięte je podaje bydłu, tzn. woże na zapas do obory

mi na szczęście tylko od boków tak bardziej się zaczęło psuć, chociaż czasami w środku się znajdzie coś popsutego. W szoku byłym jak wyjąłem dosyć sporą gałąź z wysłodek heh. Nie polewałem ich i są za suche trochę u nas. Za to kuku bardzo mało mi się psuje z czego jestem bardzo zadowolony. Za to myszy mam w pip w kukurydzy bo przykrywam od strony wybranego kostkami słomy potem folia i włóknina wtedy tak nie zamarzały przy mrozach co były. sam wybiłem chyba z 40 mysz aby nie skłamać, musiały ze stogu się przenieść, ostatnio ich nie było już ale za to znalazłem dziurę porządną i na drugi dzień szczurka upolowałem, a koty takie lenie że nawet zabitej myszy nie chciały bo dostają chrupki co mi zostały 25kg po świętej pamięci Hasiorku :( i się rozleniwiły i wypasły za razem

sporo siły macie panowie, ja muszę kilofem walić w te bryły, których przy ścianie nie da się wybierakiem uciąć :) Potem wrzucam to na wyciętą kostkę, wiozę do obory i po 2 dniach, albo i 1,5 mają dobre do jedzenia.

@czesiek, krowy na sianokiszonce i lucernie przeżyją, ale bogatszy od tego nie będziesz.

Ale luz, jeszcze 2-3 dni i odwilż przyjdzie.

Jutro wrzucę fotki z obu silosów i z kuku i z sianokiszonki.

 

 

Skąd ja to znam ;)

 

Ja jak wychodze kiszonke ładować ( wozi sie taczką z 4ha) to tak: młotek 5kg, siekiera młot na długim trzonku, łom, widły fiskarsa (trochę dostały)

 

Normalnie ogien idzie spod czapki ;):D B)

 

Butami żadnej prawie bryły nie rozcisne B)

@pioter dla 11sztuk nie bede wozu kupował, w sumie moge jedynie się nim po wsi polansować bo do obory i tak nie wjadę :lol:

@piotrus19 dokładnie cały tydzień mrozów wybierałem tunely w kiszonkach, aż pewnego dnia na kacu machaj siekierą... powiedziałem "dokund tak bedzie" :lol: odpaliłem piłę i efekt powalający, setka benzyny a ile radości :D

@biały2005 dokładnie, sąsiadce padła krowa przez lekkie przegłodzenie i dawanie zmrożonej kiszonki, dlatego wożę na zapas do obory, ale do niezamarzniętego trzeba się jakoś dostać ;) , a piła jest zajefajną zabawką :lol:


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v