Pierw piszesz że służebność mają rodzice, o rodzeństwie niema żadnych wspominek, później mówisz że jednak rodzeństwo coś dostało ale nie wiesz co, bo nie masz ich aktów, ok niemasz ich aktów, to co wy po kryjomu robiliście podział że nikt nie wie co dostał drugi?
Aby ciebie uchronić przed zachowkiem prawnie, tak jak należy, to rodzice musieli by podzielić wszystko po mniej więcej równo, tak jak należy się to z zachowku
A jeśli im dali coś np. Rodzice mieli 3 domy i 20ha było was 3, to ty dostajesz 20ha i dom, i każdy z rodzeństwa dostaje po domie, i w zamian mówisz że ma podpisać tobie że zrzeka sie zachowku, ty tego widzę że nie masz zrobionego, i gdy braknie ojców wtedy upomną sie o swoje
Tylko mi nie mówcie że nie upomną sie, tak już dzisiaj niema, były u mnie takie rodziny że jeden za drugim by w ogień skakał, jak ojców brakło to jeden drugiego to by w ogień wrzucił.
Oczywiście jest jakiś tam procent że nie wystąpią o zachowek, ale to tak samo jak leży 500zł na ulicy i przejść obok i nie podnieść
przecież rodzeństwo dostało co innego, co mi do tego co oni dostali od rodziców ? Tak samo jak co im do tego co ja dostałem ? Problemy mogłyby ewentualnie powstać po śmierci jakbysmy zachcieli żądać od siebie zachowkow.