Polskie prosięta - same straty ?
Koszty budowy chlewni dla loch, coraz bardziej zaostrzające się przepisy oraz ekspansja prosiąt z Danii czy Holandii to tylko skrawek problemów polskich hodowców, zajmujących się produkcją prosiąt
Wiele osób i instytucji stawia dziś na równi producentów prosiąt i tuczników. Powinniśmy jednak skupić się na tych drugich, gdyż o producentów tuczników dba już wiele instytucji. Dziś hodowcy posiadający stada 70-100 macior nie mogą tego zrobić , ponieważ nie pozwala im na to lokalne środowisko. Pojawiają się inicjatywy Polskiego Związku Hodowców i Producentów trzody chlewnej Polsus na rozwój polskiej genetyki. Niestety gospodarstwa są zbyt małe i rozdrobnione by zapewnić stały odbiór dużych partii materiału hodowlanego.
Każde gospodarstwo to firma, w której procesy produkcyjne powinny być powiązane z procesami biznesowymi. Cały wysiłek powinien skoncentrować się na pokazaniu jak najlepszego obrazu polskiej wieprzowiny. Świń ubywa, a konsumenci od lat jedzą tyle samo mięsa, jednak tego z importu. Dlatego rząd powinien stworzyć programy służące ochronie rodzimego rynku. Ponad to polscy hodowcy nie mają do siebie zaufania. Nawet niewielka różnica na sztuce i producenci w cyklu otwartym chętniej kupują duńskie prosięta, argumentując to dodatkowo lepszą genetyką. Zatem przede wszystkim zaufajmy sobie nawzajem!


0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się