Proszek ok, fakt można to było zrobić stopniowo ale poszedł do grupowego i organizacyjnie było łatwiej.. mój błąd.
Bez problemów. Albo same albo pomoc w normalnym stopniu bez wzywania pół wsi do pomocy. Raz musiałem przekręcić bo szła noga przednia razem z tylnimi ale to nie wina byka.
Wszystko było trenowane, wiadro ze smokiem, po palcu z wiadra z ziemi i podnoszone pod pyszczek, butelka od dzieci, sonda, buteleczka i wlewanie, ruszanie zuchwą jak by ssał i multum kombinacji alpejskich. Jeden wielki taniec pingwina na szkle.
Pił mleko od krowy z wiadra.
Wylizał trochę lizawki dziś 50gram soi trochę tresciwej 200ml. Glikolu przepił to pół litra wody i leży zadowolony.
Obraził się...
A do czego Ci kurs odezwij się na priv mogę Ci pomóc żebyś sam to robił. Ja kursu nie mam a inseminuje sam.