Dlatego teraz chce zlikwidować chwasty żeby na jakiś czas był spokój. Pozniej jeszcze z dwa razy się przejdę pewnie aż krzaki nie zakryją redlin. I nikt mi nie powie ze w tej kwestii teść ma racje że to nic nie da,bo ja wiem ze da i to dużo. Sam nigdy nie pielił to nie wie i dlatego zbierał mało ziemniaków bo mu chwast zagłuszał. Jeszcze żeby obsypnik był z dobrymi radelkami, powycierane tak mocno że ledwo to obsypuje,ale powiedz ze to złom to zaraz afera będzie.
Zbieram, teraz jak znalazlem to rozgniatalem
Pracowalem ale stary na operacje poszedł i musiałem się tym zająć. Teraz roboty szukam więc od lewusków to mi tu nie wyskakuj. Ja przez swoje krótkie życie więcej w polu się napracowałem jak on przez całe swoje długie. Taka jest prawda niestety. Zawsze jak jakąś robota jest to ja musze pomóc,on o łaskę mnie prosić nie będzie. A jak nie chce czegoś zrobić to potem od żony słucham że czemu nie pomogłem i że on sam.musial i jej to wypomina ale.mi tego nie powie. Zrobie co mam zrobić i do pracy w końcu. I jeszcze dodam że żniwa sianokosy uprawki pożniwne siewy, wszystko ja robie. On mi ostatnio powiedział że już się nasial. Ale do siostrzeńca pierwszy pojechał ciągnikiem z zestawem siać bo jemu trzeba pomóc. Mi zostało zasisc kawałek to nie miałem jak bo jemu się spieszyło 10km jechać. Mojej dobroci nie widzi że 5 lat zasuwam jak poje*any. Nigdy jeszcze mi nie podziękował
Bronowanie,spoko,niech będzie, ale muszą być do tego warunki. Powiem jak to wygląda. Obornik 2 tygodnie przed sądzeniem. Potem orka i w to sadzenie ziemniakow. Redliny krzywe z dużą ilością obornika na wierzchu a raczej kęp słomy. Przy sadzeniu ciągnik rozjeżdża redline obok i nie uformowane dobrze. Sadzone w ostatnim tygodniu kwietnia jakoś.Po majówce rozbronował i tak leżą do tej pory nie obsypywane. Bronami złapał kępę obornika i ziemniaki na wierzchu i zmarzły.
Siewki chwastow to by były gdyby pole było czyste. Perz perz i jeszcze raz perz. Dodatkowo owsa sporo bo część wsadzona w zasiane. Ostrozen polny w fazie 4-5 lisci. Ale najgorszy jest ten perz,bo pamiętam jak w tamtym roku przykrywał że wszystko na wierzchu a później w bulwach rósł.
Dwa lata temu nic nie było robione i jak znajomy przyjechał kopać kombajnem to nie było ziemniakow i co chwilę kombajn sie zapychał. Więc tu obredlenie rozbronowanych zachwaszczonych ziemniakow nic nie pomoże
Tutaj 15 na rękę, 11 godzin dziennie. Ale Rysiek zna gościa jaki to typ. Znajomi mi powiedzieli wprost że dobrze ze nie poszedłem bo kasy to moglbym też i tych 15 nie zobaczyć
Ja zacząłem pielić/plewic/dziabać ziemniaki w poniedziałek i tak po pół godziny,czasami dłużej jak mi się chce,ale obliczyłem że z półtora godziny jak pójdę to skończę. Tesc do mnie z tekstem po co to robię jak i tak trzeba obsypać. On zawsze rozbronowal,pouszkadzal ziemniaki,pozniej krzywo rosły. Jaki jest sens przysypywac zachwaszczone ziemniaki?W dodatku perzu w ciul ale on wie lepiej. Nic się do niego nie odezwałem bo nie chciałem sobie psuć dnia. Zaraz będzie miesiąc jak zyje po swojemu wkoncu. Czasami coś.mu pomogę,ale widać że juz mu głupio i coś do mnie się zaczyna odzywać ale niech cierpi jeszcze. Wie że na rozmowę o pracę jeździłem i będzie chciał znowu być miły aby mnie w domu zatrzymać
Mój dziadek 90 skonczyl w październiku. Do tej pory chodzi do obory i dogląda czy krowa się cieli, siano też wrzuci chociaż nikt mu nie każe. Miał przepuklinę i nikt nie chciał tego operować. Po 80 źle się poczul,trafił na jakiegoś normalnego lekarza który powiedział że trzeba było to dawno zoperowac i dziadek na stół. Od razu inny człowiek sie zrobił. Najbardziej zadowolony jak przyjeżdżam z dziećmi bo ma dwoje prawnucząt z domu a jest nas 4 braci i tylko ja się dorobiłem narazie dzieci.
Do jakiejkolwiek pracy to nie potrzebny ale popatrz na rektutacje do mundurówek. Tam ten papier jest potrzebny. Nie ważne nawet jaki kierunek. Inżynier,magister,doktor to juz są punkty, a typowo studia kierunkowe to 5 punktów więcej.
Euromasz agrotom i agromasz mają taką samą budowę. W agrotomie skrzynia przekładniowa ma inny kształt tylko. Różnią się tylko jakością uzytego materiału
To nie problem z wymowa bo jej córka w wieku 46 lat też tak mówi. Poprostu w domu tak mowili i tak zostało. Nie jest to czyste l tylko zmieszanie l i ł i śmiesznie to brzmi
Ja nie,bo to nie moja gwara.
ja: Byliśmy wczoraj w sklepie. Jak jeździliśmy samochodem.
Żona: Żeśmy byli wczoraj w sklepie. Jak żeśmy jeździli samochodem.
Mnie drażni to żeśmy. Tak jak stary zamiast mocznik to mącznik, albo gminna zamiast gmina. Jego siostra zamiast ł to l i wtedy smiesznie to brzmi.
U mnie w domu mówiło sie zawsze zasiek, zapole, cyrkulatka, iść na dwór, dać mamie. U żony krajzega, dać dla mamy, reszta podobna,a jeszcze u mnie facyjat a tutaj szczyt.
W tamtym roku na wsi same dziewczyny się rodziły. Rocznik 2017 same chłopaki. W tym roku jak narazie tylko jedna dziewczynka się urodziła i nie widać żeby jeszcze się gdzieś coś urodziło.
A może jedzie wlasnie do niego odkupić 80 czy co on tam ma z tej serii żeby nie musiał sie juz męczyć z podczepianiem? 🤣 albo jedzie mu pomóc podczepić maszynę bo nie ma komu pomóc?🤣
U sąsiada półtora tygodnia córka sie urodzila to ważyli.i mierzyli. Mialy wychodzić w.piatek ale dopiero w poniedziałek wypuścili. Najgorzej ich dwóch jest w domu braci i mają motory. To ojciec już mniej jeździ ale za to kawaler to motor pod drogę wyciąga i odpalą żeby pod domem małej nie obudzić.
U nas się słomą opalało,potem szorowanie do czystego że szczeciny nie było bo jak się komuś trafiła skóra że szczecina w bigosie to były jazdy że któryś nie doszorowal 😀 z pbz potrafiło się zrobić duroca 🤣
Był ale tylko na kuraki. Po denaturacie smierdzialo strasznie. A po słomie ładny zapach i taka tradycja była, dłużej niż palnikiem ale skóry się nie uszkadzało. Palnikiem aby trochę dłużej to już bąbla wysadzalo i pękała skóra.
Pamiętam jak za dzieciaka się przy świniobiciu pomagało. W podstawówce byłem jak suporexem czyściło się po upalaniu słomą. Kto kiedyś palnika używał. Stało się nad seiniakiemminslome dokładało, ale to były czasy,latem to jeszcze ciepło a jak jesień to w łapy zimno od wody. Zawsze jakoś mnie do tego ciągnęło i ojciec zawsze mnie brał jak u kogo się biło. Rozbierania na części też mnie ojciec nauczył, sam też samouk. Kiedys byk nogę złamał i trzeba było zabić,a dwa dni wcześniej siniaka ubilismy ale udało się jeszcze połączyć w całość i zrobić kiełbasę. Nie było komu byka zarznac bo ojciec nie robił tego nigdy. Szukaliśmy aż trafił.sie facet,a że był już podchmielony to zamach siekierą zrobił to byłby byk i ja na raz trafiony.