Oddaje już dłuższy czas na wbc przez pośrednika, gość bierze prowizje za przerzut i idą na ubojnie jako jego. Ważymy u mnie na mojej wadze, dostaje rozliczenie i sobie wyliczam wyboje i dopóki przyjaźń była to wyboje były takie jak trzeba, za każdym razem jakieś miłe zaskoczenie, od jakiegoś czasu przyjaźń widać podupadła (może przyoszczedził na flaszkach, któż to wie) i wyboje poleciały na pysk, co skłania mnie do powrotu do sprzedaży na żywo
Wiesz, że w Polsce żyjemy? Tu prawo jest jak pastuch elektryczny, Wilk przeskoczy, żmija się prześlizgnie i tylko bydło trzyma za morde