t-tas

Members
  • Ilość treści

    84
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

2 obserwujących

O t-tas

  • Ranga
    Użytkownik
  • Urodziny 18.08.1982

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

3320 wyświetleń profilu
  1. Nie wiem jak regenerują te pompy, wiem jak robiliśmy to z tatą. Szlifowanie od czoła par kół zębatych, nowe ósemkiprzy kołach, nowe igiełki w łożyskach, a przed włożeniem pakietu kół, łozysk i ósemek do korpusu wkładało się taką ilość przeszlifowanych ósemek (lub nie jeśli nie było potrzeby) by po włożeniupakietu do korpusu siadał on jak dobrze pamietam 0,15-0,20 poniżej płaszczyzny do której zakłada się pokrywę. Można też było włożyć najpierw pakiet. a luz osiągnąć wkładając na końcu przeszlifowaną ósemkę, która nazywana była zamykającą. na koniec nowe uszczelniacze w pokrywę, uszczelka ołowiana i skręcić pokrywę i włala kurde-gotowe. Pompa o której zapominali na lata.
  2. t-tas

    Wypadki w rolnictwie i naszym domu

    Chyba dość niski strop w tym garażu http://www.tvn24.pl/...u,272807,s.html
  3. t-tas

    Wypadki w rolnictwie i naszym domu

    http://orneta.wm.pl/84345,Mezczyzna-wpadl-do-srutownika-Maszyna-go-zmielila.html http://kontakt24.tvn.pl/temat,tragiczny-wypadek-w-karbowie-wpadl-do-paszowozu,164499.html OSTROŻNIE. Kolejny raz śmierć przy niewyłączonej maszynie.
  4. t-tas

    Rejstracja przyczepy

    DUCH1986 dobrze pisze. Wyjaśniając sprawę- kiedyś dowody rejestracyjne były wypełniane byle jak- jakąś kratkę się wypełniło, inną zakreskowało i gra. Teraz jest parcie by dowody rejestracyjne były dokładnie wypełnione w związku z tym urzędnicy odstrzeliwują nieszczęśników z niewypełnionymi lub jeszcze brązowymi dowodami na ustalenie danych technicznych do SKP, diagnosta ustala dane na podstawie tabliczki znamionowej, katalogów, z netu też się korzysta, wystawia zaświadczenie i z tym już spokojnie można jechać do WK rejestrować.
  5. Odnośnie tego czy taki wózek rejestrować czy nie to nie wiem dokładnie jako co można to rejestrować, ale chyba by wypadało. Na filmikach widziałem, że wózek taki ma zderzak i jest tam miejsce na tablicę, poza tym wózek wyposażony jest w siodło które w przypadku ciągników siodłowych podlega kontroli przy badaniu okresowym- chodzi o jego zużycie i działanie zatrzasku jak się nie mylę podobnie jak powinno się sprawdzać zużycie sworznia podczas badania naczepy. Stan techniczny siodła, sposób i poprawność zamocowania siodła do wózka, stan zaczepu na dyszlu wózka, stan zawieszenia, ogumienia, oświetlenia (w końcu czasem może się znaleźć na drodze bez naczepy) czy nawet gniazda elektryczne i pneumatyczne do których podpina się naczepę- to wszystko ma wpływ na bezpieczeństwo użytkowania takiego zestawu i powinno być kontrolowane, a jedyny sposób by to wyegzekwować to rejestracja i dokonywanie okresowych badań technicznych.
  6. t-tas

    Mandat za brak przeglądu

    samczyk1991, po pierwsze jak chcesz to możesz sobie na plecach nosić przyczepy ale to raczej nie wygodne. Poza tym nawet jak już byś się zdecydował to diagnosta powinien odmówić przeglądu. Aby było po legalu to zdejmuje się blachy z pojazdu w którym zabrano dowód, oddaje do wydziału komunikacji, bierze się blachy próbne i pozwolenie czasowe i na przegląd, po przeglądzie do wydziału komunikacji po swoje blachy i dowód i jeszcze raz na stację po pieczątki. Diagnosta badanie okresowe robi wg instrukcji a tam jest napisane coś o porównaniu cech identyfikacyjnych i danych technicznych pojazdu z wpisami w dowodzie rejestracyjnym lub pozwoleniu czasowym- o świstku z policji nic w instrukcji nie ma. melon10641, po dowód nie idzie się na komendę, to znaczy niektórzy praktykują jak i praktykowane są badania okresowe na pokwitowanie policji, ale to też nie jest po legalu. Zatrzymany dowód niezależnie kto go zatrzymał musi być wysłany chyba w ciągu 3 dni do właściwego wydziału komunikacji. Przy braku ważnych badań zazwyczaj na pokwitowaniu jest zapisane do kiedy można się poruszać pojazdem, gdy nie ma takiej informacji oznacza to zazwyczaj zakaz ruchu ale to zazwyczaj gdy pojazd stwarza zagrożenie ekologiczne lub zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Oczywiście zwykle nikt sobie z tego nic nie robi i czeka aż patrol odjedzie i też odjeżdża w swoją stronę. Co do jazdy bez świateł czy hamulców nawet mi się nie chce komentować. Oczywiście święty nie jestem i czasem jak potrzebuję to pożyczę od sąsiada ciągnik i przyczepę w której nie ma hebli, ale ani nie szaleję ani nie są to jakieś mega ładunki, no i chociaż światła podłączę by było widać czy skręcam czy hamuję. Irytuje mnie zaś gdy ktoś spina zestaw 2 przyczep ( lub więcej) ładuje po czubki i wio bez hebli, albo jeszcze lepiej jak wszystko w przyczepach jest- hamulce, światła, ogólnie wszystko po legalu ale węże i kable na dyszlach poowijane i podłączony wywrot. Czy na prawdę szkoda prądu, czasu czy może zapięcie wtyczek od świateł czy hebli to tak trudna czynność? Bo jakoś kiper podpiąć i było czas i się umiało.
  7. Może nie miałem takich nowszych aut- sam się bujam zagazowanym passatem b3, ale pracuje na SKP, dodatkowo spędzam większość czasu pracy z diagnostą który kilka lat pracował na SKP przy salonie Audi. Niestety prawdziwe samochody robiono do lat 2002-2004. Podczas badań okresowych TDI dymią, a wielowachacze?- badziew. Porównując wielowahacz WV-Audi do wielowahacza Hondy mozna powiedzieć tylko jedno- badziew. Połowa mniej więcej VW-Audi to wyniki negatywne- a to banan, a to któryś górny, a to końcówka, praktycznie każda przekładnia się tłucze. Silniki TDI- te do 110 koni czyli na pompie- nie są jeszcze tak wyżyłowane, te mocniejsze już myślę za mocno. TDI nie jest konstruowane do małych przebiegów- odpalić, depnąć i zgasić z obrotów, Helmut wsiada i leci tym 100 czy więcej kilometrów do pracy gdy u nas za nim się rozgrzeje dostanie po tyłku i dojedzie do celu by go zgasić. 200 tyś przebiegu w 10 letnim aucie to śmiech. Sam jak mówię o Jetta taty to mówię- 22 lata, silnik nominał, 16 lat w gazie( i w kraju) i 460 tyś ale na liczniku- bo ile ma nikt nie wie. Wracając do tego co się widzi na badaniach okresowych- taksówkarz który zmienił swojego paska b5 na nowszego z jakimś 2.0 TDI klnie i szuka starszego bo go na tego nie stać- kupił go bo na taryfie musi być świeży wóz, w głosie słychać tęsknotę za starym audi A6. Jak mówił- dobrze, ze mam jeszcze tego paska b5, sprzedam tego nowszego i starszym będę latał. Odnośnie części- Lemfoerder trzyma cenę, ale jak wziąć do reki i porównać do fabrycznych wahaczy- na fabrycznych są oznaczenia lemfoerdera i vw-audi, na lemfoerderze znaki vw-audi są zeszlifowane. Amortyzatory...- ciężko trafić coś dobrego- trafiały się już samochody z wymienionymi amorkami na SACHS lub BILSTEIN których skuteczność była na poziomie kilkuletnich fabrycznych. Osobiście sobie szukając auta szukał bym w paskach b4, ale patrząc na temat obstawiał bym seata lub wspomnianą przez kogoś octavkę- silniki albo benzyna do zagazowania lub już z gazem albo tdi do 110 koni- zawieszenie może nie tak komfortowe- bo tego im odmówić nie można- ale jednak proste- wahacz + kolumna- nie ma się co zepsuć- końcówka, sworzeń, tylna tulejka w wahaczu. Aby nie było tak idealnie- o ile w pasku b3 , golfie 2 czy 3 praktycznie nie spotkałem się z uszkodzeniami wózków(poza korozją zazwyczaj mocowania przedniego wahacza lewego), o tyle wózki w golfie 4, octavii i seatach z tej płyty podłogowej chyba jakoś nisko wiszą bo kilka już widziałem mniej lub bardziej uszkodzonych- niektóre do wymiany, ale nawet wymiana wózka za jakieś 250-300 zł + wahacz za jakieś 120 to pikuś do uszkodzenia np uderzając w jakiś kamień czy wystający z ziemi resztek słupka wielowahaczem. Osobiście wolę prostsze i tańsze w naprawie rozwiązania. Nie jestem specjalnie delikatny i nie pieszczę się z dziurami na drodze czy drogą polną- auto ma jechać, a ja nie mam się martwić czy czegoś nie urwę.
  8. t-tas

    Co z tą Pol... Fabryką

    Nie wnikam czy to dobrze czy źle, ze to akurat POL-MOT przejął markę URSUS, ale na pewno produkcja w stolicy generuje spore koszta. Kiedyś nikt się z tym nie liczył i budowano ogromne zakłady- i ich wielkość nie generowała kosztów. Niestety w dobie kapitalizmu fabryki zajmujące wiele miejsca na niewłasnym terenie to generatory zadłużenia- grunty należą do gmin i gminy obciążają fabryki opłatami takimi samymi jak innych. W Jelczu Laskowicach nie opłacało się budować autobusów, nie było kasy na rozwój mimo ciekawych pomysłów, mało tego chodzi nawet po świecie plota, ze swego czasu z braku środków pocięto gotową już kratownicę prototypowego wozu przegubowego M185- no cóż, wielka szkoda ale gdy zakłady zajmują jakieś 80 hektarów? Kilkanaście kilometrów dalej we Wrocławiu na ul. Mydlanej Volvo produkuje do dziś autobusy na kilku czy kilkunastu hektarach. Jelcz także coś dziubie- jako JELCZ Komponenty w jednej hali z kawałkiem placu produkują dla wojska ciężarówki. Niestety ekonomia jest nieugięta-czasem trzeba coś oddać za grosze aby dalej istniało. Za złotówkę trzeba było oddać FSO dla VW czy innego producenta europejskiego- Czesi mają Skodę, Hiszpanie Seata, a Rumuni Dacię. My wpuściliśmy kiedyś do kraju Daewoo- zainwestowali w FSO potężne pieniądze, odpieprzyli fabrykę na zicher i zdechli- porobiliśmy trochę Lanosów i Matizów, trochę chevroletów i zdechło, w Lublinie jest już chyba piąty producent lublinka i honka(dobrze, że prywatny i nie trzeba do nich dokładać), a w dawnej fabryce Tarpana w pod Poznaniem niedawno świętowano chyba milionowego VW Caddy. Niestety nie umiemy się rządzić gdy nie wisi nad nami widmo osobistego bankructwa lub odpowiedzialności karnej. Czekamy aż nam ktoś da, to nic, ze straty generujemy- przecież robimy polski traktor, polski autobus czy inne cudo to dajcie nam dotacje. Jak się ma swoje, doszło się do czegoś samemu to jakoś wychodzi- Pronar chyba zaczynał od wożenia kibli czy pryszniców na wschód i zajął się montażem MTZ, a teraz ciągle do przodu( lepiej czy gorzej ale jak się patrzy na asortyment to widać różnicę w stosunku do Ursusa), Solaris chyba zaczynał od montowania Neoplanów, a teraz to marka sprzedająca autobusy w całej europie, a biorą się ostro za tramwaje. Zastanawiam się jak to się stało, że jakoś do dziś dotrwał i ma się nie źle AUTOSAN- widocznie produkcja dla PKS się opłaca (nie mówię, ze tylko dla nich ale przecież H9.., Trampy i inne ich wyroby to głównie pekaesy i tym podobne). Tak więc niech tu ktoś nie pisze, że to wina Tuska czy innego ministra. To wina 20 lat nicnierobienia- sorki, ale jeśli przez 20 lat jedyne czego się doczekaliśmy to plastikowe maski i nowe kabiny w MF i ciężkich z lat siedemdziesiątych- no ok, czasem w ciężkim trafił się perkins, EHR z super wydajną pompą 55l/min czy zaczep automatyczny)- to patrząc na to jak inni od podstaw zaczęli montaż lub produkcję zapytam- dlaczego to tak długo zdychało i trzeba było dokładać i nie tyczy to tylko Ursusa.
  9. Dziękuję za wszelakie życzenia. To już kolejny roczek z ekipą której czasem można pomóc i od której chyba jeszcze więcej można się czegoś nauczyć i dowiedzieć nawet tak mizernie uczestnicząc w życiu forum. Dzięki raz jeszcze.

  10. pati

    Najlepsze życzenia: zdrowia, szczęścia i marzeń spełnienia.

  11. t-tas

    c-360 topi bezpiecznik

    Jeśli masz spięte tak jak piszesz pozycyjne z mijania to nie ma co się dziwić, ze 8A pali od razu- 2x55W mijania + 2x5W na błotnikach białe i 2x5W na błotnikach czerwone to razem 130 watt/ 12 volt daje ponad 10A- 8A musi palić. Nasuwa się pytanie- czy światła pozycyjne na błotnikach na pewno mają żarówki 5W, widywałem okazy nadgorliwe wkładające żarówki 21W w światła pozycyjne "bo lepiej widać", zakładam także, że żarówki w reflektorach to 55/60 watt ,a nie mocniejsze. W takim przypadku było by już obciążenie ponad 190W czyli prąd ok 16A i może topić. Jeśli masz żarówki na błotnikach odpowiednie to pojawia się pytanie czy prasa ma światła- znaczy czy podpięte do ciągnika, chociaż nawet te 20 watt dodatkowo to nie problem. Warto sprawdzić czy na tym samym bezpieczniku nie są światła stop czy kierunki- nie wnikam w to co być powinno bo co ciągnik to każda sztuka ma chyba inaczej- ludzie grzebią i składają aby działało- co prawda to dodatkowe obciążenie, ale chwilowe i tylko 40 watt bez przyczepy i 16A musi temu spokojnie podołać. Jest jeszcze kilka innych możliwości, ale to już kopanie w kablach no i masa opcji- to, że wiązka ma 3 lata nie znaczy, że jest doskonała. Teraz wszystko jest jakieś takie mniej trwałe. Wszystko to oczywiście rozważania teoretyczne, bo napięcie w instalacji może być wyższe czyli wynikające dla nich prądy będą niższe, ale znając stan połączeń, przełączników itp. skłaniam się bardziej do wartości 12 volt bo spadki napięcia na poszczególnych elementach instalacji są raczej duże
  12. t-tas

    Problem z hydrauliką

    bobytempelton dobrze prawi. Suwaki będą się także zacinać przy zbyt mocnym skręceniu sekcji ( te długie 6 szpilek- śrub) lub jeśli z jakiegoś powodu sekcje się przekoszą. Już nawet dwu sekcyjny rozdzielacz należy skręcać ustawiony na równej powierzchni- jakaś równa płyta stalowa, ja stosuję też czasem płytę szklaną z grubego szkła. Suwaki jak napisał kolega wyżej muszą powrócić w razie demontażu do swoich korpusów sekcji- inaczej mogą się zacinać lub nie trzymać szczelności ( za duże lub za małe luzy). Nie wiemy za bardzo w jakich okolicznościach pojawiło się zacinanie- czy po jakiejś naprawie, wymianie czy ot tak po prostu. Może olej już ma w sobie jakieś syfki, może mocowania do pomostu się poluzowały i w wyniku drgań jakie panują na bizonie ta luźno zamocowana strona rozdzielacza zaczęła się przekaszać i teraz pojawiają się zacięcia. Niby różnice temperatury nie są duże, ale i żeliwo (korpusy sekcji) się delikatnie rozszerza, a i suwaki też delikatnie się rozszerzają, a luzy tam są dość małe. Jeśli nic nie znajdziesz i będziesz demontował rozdzielacz można obejrzeć suwaki- jakieś zadziory na powierzchni suwaka(naprawdę niewielkie) na zimno mogą nie sprawiać problemów gdy na ciepło już będzie przyłapywać suwak- wtedy po zlokalizowaniu zadry pomaga tylko delikatnie pilniczek, skrobaczek i polerka papierkiem 1200, ale wszystko delikatnie bo mikrony uciekają. Ale najpierw to dociągnięcie śrub ( właściwie próba lekkiego poluzowania) i ewentualnie kontrola mocowań rozdzielacza do podestu.
  13. t-tas

    Jaki olej do hydrauliki?

    mlodymechanik, nie lepiej poza sezonem wyjąć rozdzielacze i nawet zimową porą w ciepłym kącie sobie to zrobić jak należy?. Tych oringów to tam będzie za 15 złotych może, a jaka radość i wygoda później- i kiera się lekko kręci od początku i dolewek nie trzeba robić. I miło jak nie jest cały przód ulany. Pewnie leje się po dźwigienkach tylko to nawet sekcji nie trzeba rozkręcać. Masz w nicku mechanik to pewnie podołasz.
  14. Ma to prawo za długo nie wytrzymać- pierwsze primo to zatkane otworki w pokrywie- pompa pracuje jako zanurzona w oleju i są to otworki smarne, od strony wałka też jest jeden otworek a i sam wałek nie ma uszczelnienia na wyjściu z pompy- także zadanie smarne. Po drugie primo co zrobiłeś jak odkręciłeś pokrywę pompy- wymieniłeś oringi i założyłeś z powrotem- czy dałeś nowe uszczelnienie pokrywy? pokrywa w tej pompie uszczelniana jest uszczelką z folii ołowiowej- po każdym demontażu stara ( a właściwie jej resztki) powinna być usunięta z pompy i pokrywy i zastąpiona nową- jeśli nie było nowej uszczelki możliwe, że w niedługim czasie olej zacznie się przeciskać między korpusem, a pokrywą. Trzecie primo to same oringi- były stosowane dwie grubości 2,5 i 3 mm, te grubsze montowane były w pokrywach w których były stalowe lub plastikowe pierścionki ( były pokrywy różniące się głębokością kanałków). Prawdopodobnie dobrałeś delikatnie grubsze oringi niż być powinny i w ten sposób poprawiłeś kompensację czyli skasowałeś trochę luzy- trochę to może pochodzić, ale jak długo to tylko zależy od szczęścia- jak strzeli za gruby oring to kompensacja padnie i ciśnienie poleci w dół. Daj znać za jakiś czas czy Ci to chodzi czy zdechło by wiedzieć co można, a czego nie powinno się robić.
  15. t-tas

    [Ursus C-360] Podnośnik.

    Jeszcze słowo odnośnie oringów. Takie "komplety" zazwyczaj nie mają historii- ktoś, gdzieś kupuje gumki u kogoś i robi z tego komplet zarabiając kilkukrotną wartość tego co jest w woreczku. Ja zawsze kupuję oringi w zaufanych punktach, a obecnie właściwie tylko w jednym punkcie we Wrocławiu- w firmie która jest producentem uszczelnień gumowych, ich dystrybutorem (także obcych wyrobów) i zajmuje się serwisem hydrauliki siłowej i co powiem to mają wysoką jakość i powtarzalność wyrobów jeśli chodzi o oringi, a ceny to jedynie kilkanaście groszy za sztukę. Odnośnie zaufanych i sprawdzonych punktów- zrobiliśmy raz z tatą pompę do bizona i to nie komuś obcemu lecz koledze- zapłacił, pojechał i po kilku godzinach wrócił z pompą mówiąc, że nawet nie podniósł raz do końca hedera- szybki demontaż pokryw ukazał rozpuszczone oringi z "gumy olejoodpornej"- szybkie mycie i podmiana na nowe gumki załatwiły sprawę, ale ile się można wstydu najeść bo ktoś w sklepie dał zwykłe oringi zamiast olejoodpornych. Jeden zakup w tej firmie- pierwszy i ostatni.
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.