Część jesiennych rozwiązań tylko ogranicza stokłosę (a niektóre działają słabo), potrzebne są zabiegi wiosenne (nie każdy też będzie skuteczny). Stwierdziłem, że siejąc normalnie zboża można w kilka lat wyeliminować stokłosę, tylko oczywiście trzeba pryskać na wiosnę. Orka jest dodatkowym czynnikiem (przyspieszającym), jeśli np. pozostałe czynniki nie wystarczą. Oczywiście, jeśli masz stokłosę, możesz moją teorię przetestować u siebie na polu, tylko wątpię że się odważysz na to, bo ja w przeciwieństwie do np. takiego Czarka z youtube nie biorę za swoje porady kasy, a wiadomo, jak coś jest darmowe, musi być jakiś haczyk. Trzeba uświadomić społeczeństwo, że stokłosa, to nie jest nasz rodzimy chwast (tak np. miotła) i nie można go sobie bezkarnie hodować nawet na swoim polu. W tym roku, faktycznie jest sporo tego i również ostrożenia na polach. Może warunki podpasowały, albo co niektórzy przerzucili się na (nieskuteczne) odchwaszczanie jesienne. Niestety, jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie pryskać jesienią (od miotły + część dwuliściennych) i wiosną (stokłosa + np. przytulia, chaber, ostrożeń).