Skocz do zawartości

andrzej3560

Members
  • Postów

    347
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez andrzej3560

  1. I co? Nic się nie dzieje na forum, umarło śmiercią naturalną.
  2. Trzeba było jednak lekko skrócić.
  3. Kukurydza zasiana po pszenżycie, które widać na zdjęciu, wcześniej była pszenica, a przed nią rzepak który widać na zdjęciu i filmie. Przed rzepakiem 5 lat pszenica w monokulturze. W żadnej z upraw nie było żadnej komosą, nie stosowano także obornika od ponad 20 lat. Takie pole doświadczalne. Teraz jak wcześniej pisałem po tym pszenżycie zastosowano obornik i pole zaorano po raz pierwszy po 30 latach i skąd wzięły się komosy? Powiecie, że z obornika, ale obornik rozłożony był na całym polu i na części pola, gdzie nie zostały wyorane chwasty sprzed 30 lat komosy praktycznie nie ma, różnicę pokazują zdjęcia. Z tego wynika, że komosa może przetrwać moim zdaniem na pewno ponad 30 lat w głębszych warstwach gleby. Dlatego mieszając pługiem glebę rozprowadzamy nasiona w całej warstwie ornej. Moim zdaniem spulchnianie gleby a nie odwracanie jej, przy prawidłowej uprawie i terminach drobnych uprawek łatwiej pozbyć się chwastów, gdyż pozostawiamy je w górnej warstwie gleby, w której one wschodzą a następną nawet płytką uprawką niszczymy je i pobudzamy następne do kiełkowania. U nas praktycznie nie stosujemy herbicydów w uprawach takich jak ziemniaki, bób, ogórki, pomidory, na cebulę pryskamy praktycznie jeden raz i to wystarcza, a zboże tradycyjnie tak jak wszyscy w uprawie orkowej i praktycznie nie stosujemy środka totalnego, którego stosowanie często "orkowcy" wypominają "bezorkowcom", a sami stosują ten środek np. w dosuszaniu rzepaku. Może powiem niepopularne zdanie, że ekolodzy, którzy działają na niektórych jak płachta na byka już dawno mówili, aby poradzić sobie z chwastami, trzeba płytko uprawiać a głębiej spulchniać, mówił o tym mi osobiście pionier rolnictwa biodynamicznego Julian Osetek u którego byłem razem z sąsiadem ponad 30 lat temu. Załączyłem zdjęcia, gdyż powiedzielibyście, że chwasty rozsiane były wcześniej, zresztą kontrast pola pokazuje to najlepiej.
  4. Podobny kultywator, tylko mniejszy mamy w gospodarstwie. Robi dość dobrą robotę, ale według mnie za nim powinna być zamontowana lekka brona, która zagęści glebę i wyrówna, przez to ograniczy wysychanie, może być także zgrzebło. Facet mówi, że wały są niepotrzebne, a w innym filmie reklamuje i opowiada który jest najlepszy. Taka uprawa przesuszy glebę a jak przyjdzie deszcz to i tak chwasty i samosiewy w dużej mierze się przyjmą i potrzebna będzie kolejna uprawa. A brona lub zgrzebło wyciągnęło by je na wierzch i ograniczyłoby wysychanie gleby. Co do wałów nie będę się wypowiadał, bo wały dobiera się do rodzaju gleby. Facet ma swoją teorię i niech ma, ciekawe jak wyglądałyby jego spostrzeżenia, gdyby uprawiał średniej wielkości gospodarstwo w Polsce, tj. ok. 11 ha. a nawet takie jak trzy średnie, z którego trudno byłoby przy takiej uprawie wyżyć, ale to jego sprawa i jego pole. Osobiście doceniam małych i średnich rolników, którzy względnie lub dobrze żyją z uprawy ziemi, a w szczególności tych którzy posiadają słabe gleby. Nie znaczy to wcale, że nie szanuję dużych, dobrych i rozsądnie gospodarujących rolników. PS. W uprawie cebuli mamy zniszczenia które powoduje zgorzel siewek, podejrzewam, że to przez brak odpowiedniej zaprawy, gdyż gleba jest niezaskorupiona. Mogłem zastosować profilaktycznie EMy ale tego nie zrobiłem, choć nie wiem czy by to pomogło, trzeba by znów zrobić próbę, część opryskać a część nie. Z poważaniem Dziadek Andrzej.
  5. Tylko system bezorkowy w gospodarstwie ekologicznym, zalecał to także pionier rolnictwa biodynamicznego Julian Osetek, byłem osobiście u niego razem z sąsiadem ponad 30 lat temu. A jeśli chodzi o uprawę ekologiczną, to musisz całe gospodarstwo podzielić tak, aby jak najłatwiej można było uprawiać, wszystkie końce, kliny i dalsze pola o słabej glebie najlepiej obsiać roślinami, które nie sprawiają kłopotów np. żyto, poplony, itp. a skoncentrować się tylko na właściwym kawałku gleby. Myślę, że uprawa powinna być dostosowana do tego co na danej glebie najlepiej się udaje. W celu niszczenia chwastów na polu, najlepiej dostosować szerokość opryskiwacza, zresztą z tym nie ma problemu, gdyż można teraz końcówki na końcu lancy zablokować tak aby, np. jeden przejazd opryskiwacza stanowił np. dwa przyjazdy broną lub broną chwastownik, tak aby po polu jeździć praktycznie stale tymi samymi koleina tzw. ścieżki technologiczne, a do dużo upraw takich jak ziemniaki, warzywa np. marchew, pietruszka, bób i inne najlepiej uprawiać na redlinach 75 cm, lub na zagonach 150 cm, wtedy także zachowamy pasy technologiczne i wszelkie uprawy pielęgnacyjne kopiujemy z jazdy sadzarką. Na redlinach dużo łatwiej z chwastami, przecież redliny nie muszą być mocno stożkowate, mogą być zbronowane, zwałowane i powstaje fala tzw. zarys redliny. Redlina i zagon ma także przewagę taką, że po burzy rośliny nie będą zalane, a przy suchej wiośnie przed siewem zawsze można zgarnąć suchą ziemię w dół redliny i zasiać. Pielęgnacja jest dużo łatwiejsza i w większości mechaniczna, a małe chwasty na szczytach można nawet zasypać. W przyszłym roku próbujemy zrobic redliny co 75 cm na zimę, jak już wcześniej pisałem wysiać nawozy fosforowe i potasowe i wgarnąć je w redlinę, takie pole będzie zatrzymywać śnieg, a na wiosnę wystarczy lekka brona, która zgarnie czubek redliny aby przerwać parowanie, a następnie można sadzarką sadzić ziemniaki w te redliny, przód sadzarki rozkroi redlinę wrzuci ziemniaka a tył z powrotem usypie redlinę. To tak jakbyśmy teraz mieli małą awarię przy sadzeniu i odcinek kilku metrów powtarzali, więc praktycznie na wiosnę nie będziemy ani uprawiać, ani głęboszować, tylko sadzić, może mała brona aby przerwała parowanie i pobudziła chwasty, przewaga tej redliny na zimę, lub zagonu, jest taka, że zatrzymuje dobrze śnieg, oraz dobrze przemarza, chociaż to teraz jest rzadkością, ale zimy i tak będą. Na wiosnę wjeżdżamy w pole, oczywiście w optymalnych warunkach, trzymając się ścieżek technologicznych i ziemia będzie uprawiona i zasadzone/zasiane nie najeżdżając kołem na pas siewny, bo nikt głupi nie jest i nie będzie jeździł po wierzchołkach redlin, albo czubkach zagonów. A co do uprawy zbóż to należy w uprawach ekologicznych zasiać w terminie oraz gęściej tak aby można było zastosować brony niszczące chwasty i pole pod siew powinno być przygotowane dwa tygodnie przed siewem, tak aby chwasty zdążyły skiełkować, a następnie płytka uprawa i siew niszczy chwasty. Gdy uprawiamy naraz i zaraz siejemy wschodzą chwasty i zboże razem. Na małych areałach można by zasiać zboże w szersze rzędy np. co 20-25 cm i puścić opielacz np. do buraków, myślę, że zboże może by to dobrze wyczyściło z chwastów a na wiosnę przerwało parowanie gleby, jest to zabawa ale 2-3 hektary do zrobienia. W szerokie rzędy na pewno nie będzie dużo mniej, widać to gdy się zrobi omijaka, zboże praktycznie zagaja łan, oczywiście trzeba zachować normę wysiewu. Można by dużo pisać, ale jest to wyzwanie ekologiczne, które kieruje się innymi względami, zresztą teraz jest moda na takie produkty, 30 lat temu nikt o tym nie chciał nawet słyszeć, pozdrawiam życzę powodzenia Dziadek.
  6. @damianzbr , Tak, wybujałe zboże w dwóch pasach to miejsce w których spulchniał głębosz na dwie łapy, dlatego taka szerokość w pasach, a "wybujałe" dlatego, gdyż system korzeniowy sięga dużo głębiej i mają przy tej suszy więcej wilgoci z głębszych warstw. Gdyby było zgłęboszowane gęściej praktycznie całe pole wyglądałoby podobnie. Pochwalilibyście chociaż dziadka, że prosto formował rajki, jak na wiek ma jeszcze oko, a tu żadnej pochwały...
  7. Formowanie redlin pod pietruszkę i marchew, maszyna jest u nas już ponad 30 lat a kupiona była używana, stoi na powietrzu stal nie do zdarcia. Potem był gładki walec i siew. Na zdjęciu przedstawione żyto te niższe pole z podeszwą płużną z prawej strony, zauważalna różnica przy braku opadów. Zdjęcie drugie przedstawia przejazd dla próby dwoma kłami głębosza, zresztą zdjęcie z tego jest gdzieś we wcześniejszym poście: A od drogi widać dużo bledsze i gorsze zboże, bo tam było dwa lata temu przejechane samym tyłem opryskiwacza( ok. 2.5 metra) przy skarpie środkiem totalnym, aby zniszczyć chwasty i rozłogi perzu. Widać że środek trzyma do dzisiaj, może była za duża dawka, ok. 5l, ale dlatego rezygnujemy całkowicie ze stosowania środka totalnego we wszystkich uprawach, gdyż ten jeden przejazd czyszczący pobocze widać na łanie zboża. Dobrze, że była próba przy suchym roku każdy kieł, który zrywa podeszwę płużną widać na plus w kondycji rośliny, dlatego oprócz wody potrzebne jest także powietrze w glebie, nawet w głębszych warstwach, aby umożliwić głębokie korzenienie się roślin.
  8. Tarcza z drutami w poprzek może dobrze, ale gdyby była przecięta w pół wtedy każda strona musi mieć swoje obudowę piastę [łożysko] górą oczywiście wzmocnione widełkami takie U odwrócone które wzmocni i usztywni konstrukcję. Po prostu na jeden pas siewny dwie tarcze otwarte od środka [puste] z 5 mm przerwą, wtedy tarcza toczyły by się z różną prędkością, co utrudniało by zaklejanie [ Ale wymyślam ] . A co do nawożenie za kłem , to nie wiem , czy koncentracja tego nawozu nie wygoni Wam tych dżdżownic. Choć nie wiem, czy nie przeniosą się one w bardziej przyjazne środowisko między kłami, gdzie jest dużo mniej nawozu. Kły nie muszą być zabezpieczone w kieszeniach od dołu. Można tą kieszeń przenieść na górną część ramy , wtedy kieł musi być przedłużony w poprzek, do przodu i przy zerwaniu śruby zabezpieczającej, dużo łatwiej zamontować nową ,a kieł będzie się dużo mniej odchylał do tył i nie uszkadzał tylnych elementów .
  9. @ansu Bardzo ładna uprawa, podobnie sialiśmy za głęboszem, siewnikiem Gamma 25 lat temu, ale podziwiam twój upór i zdolności. Oczywiście masz to bardziej dopracowane. Przedtem nie starczało mocy ciągnika. Nie wiem jak by było, gdyby walec dogniatający był o różnej średnicy tzn. pierścienie o większej średnicy np. 5 cm to jest promień 2.5 cm przed pasem siewnym, zamontowane na wale głównym, ale nie wiem czy takie nawet produkują różnej wielkości. To jest praca dla fabryki nie dla rolnika. Z przodu przed kłem przydałyby się może kroje, ale to sprawa do dopracowania. Widzę, że zalepia się tam koło doprawiające, tzn płaskowniki, może lepsze byłyby gdyby na gwiazdach doprawiających zamiast płaskowników poprzecznych zamontować drobny łańcuszek, który by lekko pracował, a na pewno by się nie zaklejał. Nie wiem czy wiesz o co chodzi. Po prostu zamiast poprzecznego płaskowniczka na gwieździe drobny łańcuszek. Koła przed siewnikiem powinny być raczej z uginającą się gumą, która praktycznie się nie obkleja. I to tyle, z resztą za dużo nie wymyślę, myślę że wiecie już więcej niż ja. Życzę powodzenia, wrzucę dla ciekawostek kilka zdjęć. To jest bób na redlinach, następnie marchew Laguna siana na zimę, czosnek zimowy Harnaś, no i zagadka, i suszące się nasiona które wystarczą na 5 ha, jeszcze nie wykruszone ciekawe co to jest? staramy się pierwsze uprawy tzn nowalijki uprawiać praktycznie bez chemii, tak, gdy przyjdą późniejsze uprawy, w razie oprysku aby zachować dwukrotną karencję. Pozdrowienia i zdrówka życzę Dziadek Andrzej.
  10. W tunelu bób zaczyna kwitnąć potrzebne pszczoły. Natomiast na polu bób wschodzi i niszczymy chwasty mechanicznie dziurawym obsypnikiem rozstawa rzędów 72,5 cm.
  11. By trzeba prowadzić doświadczenia, ale kto to zrobi, to kosztuje, wiem po sobie. By trzeba zasiać ST, by trzeba też zasiać na polu zgłęboszowanym bez uprawki tak jak zgłeboszowałem pod ogórki, pokażę zdjęcie, a następnie z uprawką i zasiać, no i oczywiście zasiać po orce. Jeśli płodozmian się powtórzy za kilka lat powtórzyć. Teraz trudno doradzić czy popada czy nie, czy wschody będą lepsze po ST gdy ziarno będzie mocno doduszone. Uprawiałem głęboszem tylko na 15-20 cm
  12. Przecież wystarczy tylko wykonać w odpowiednim czasie i warunkach płytkie uprawki niszczące chwasty i samosiewy (aby nie stosować środka totalnego) i dalej np. taki lub podobny zestaw uprawowy. Przecież gdy gleba jest praktycznie w większości wzruszona, nie musi być pas siewny za kłem. Prototyp podobnej redlicy, kto wie czy nawet nie lepszej był już opatentowany przeze mnie wspólnie z sąsiadem, już w 1995 roku, oczywiście poprzedzały to wieloletnie próby. Teraz myślę, że nawet sam kieł jest dobry, ale mocowanie jego do ramy byłoby inne (np. na bezpieczniku sprężynowym, hydraulicznym itp.) ale sama geneza była taka, aby spulchnić glebę bez jej odwracania. W przyszłości będziemy próbować uprawy na redlinach i szerokich zagonach. Poniżej wstawiam wycinek z Biuletynu Urzędu Patentowego z roku 1995, na którym widać kształt redliny, który do dzisiaj się sprawdza, bo potrzebuje dużo mniejszej mocy, gdyż szeroka redlica z klinem podważa glebę a słupica przesuwa się już w luźnej glebie co znacznie ogranicza zapotrzebowanie na moc. Przecież nie chodzi o to aby bez przerwy ryć głęboko, chodzi o to aby spulchnić tyle ile potrzeba pod daną roślinę i to tyle.
  13. Bo obornik powinien być kompostowany i stosowany w małych dawkach co roku i tylko talerzówka jak w tytule
  14. Przecież najbardziej wartościową glebę ładujecie na dno bruzdy i przy braku mrozów a opadów deszczów w czasie zimy -------- Dlatego składniki łatwe do wypłukania opuszczają warstwę orną a w podglebiu gdzie brak próchnicy co ma je trzymać Dlatego jest jak i tyle to fakt
  15. Nawożenie pasowe stosowane było tylko do siewnika buraka cukrowego, 5-6 cm obok pasa siewnego. Było to 25 lat temu, praktycznie nie było wtedy nawozów, których granulat spełniałby takie stosowanie. Bezpośrednio stosowaliśmy także nawożenie biohumusem bezpośrednio pod ziemniaki kiełkowane. Zdawało to egzamin, ale nawożenie mineralne było dużo tańsze, gdyż w tamtych czasach nawozy były stosunkowo tanie. Z resztą w tamtych czasach trudno było przekonać ludzi do takich eksperymentów, gdyż nawozy były tanie a paliwo z dzisiejszej perspektywy także tanie, litr paliwa kosztował tyle co litr mleka. Moim zdaniem duża koncentracja nawozu pod pasem siewnym niszczy biologicznie pas gleby a w czasie susz przyswajalność tego nawozu jest niekompletna. Lepiej nawozy wysiać wcześniej jak już pisałem i wymieszać je z wierzchnią warstwą gleby, aby były już gotowe dla systemu korzeniowego, wtedy korzenie w szczególności przy szerokich rzędach penetrować będą całą glebę. To są tylko moje przemyślenia. Wiadomo, że osoby starsze muszą uważać na koronawirusa aby nie wpuścić go do domu, moja rada "najlepiej zabrać klamkę od drzwi i nie będzie mógł zabrudzić klamki ani wejść do środka, klamkę schować w kieszeń i tyle tak jak Jaś Fasola kierownicę, a co do uprawy do wygląda to następująco. Ileś set lat temu była socha, która spulchniała glebę na prawo i lewo, gdy po takiej uprawie wołami i końmi spadł deszcz chwasty i samosiewy się poprzyjmowały i należało przeprowadzić dodatkową uprawę. Dlatego według mnie, gdy wymyślono pług, który praktycznie "podorywał" glebę pole wyglądało dużo ładniej i chwasty i samosiewy się już nie przyjmowały. W pierwszym wariancie ze sochą następna uprawka niszczyła samosiewy i pobudzała następne chwasty, przy pługu zaniechano dodatkowej uprawki, ale oczywiście zachłanność ludzka nie zna granic i zaczęto orać coraz głębiej i nic z tego nie wyszło, tylko zachwianie biologiczne gleby. Doświadczamy tego przez ostatnie 50 lat głębokiego orania. Dla porównania socha to tak jakby człowiek spał raz na jednym boku a na drugi dzień na drugim boku, podorywka to tak jakby ktoś spał jedną noc na plecach a drugiej nocy na brzuchu, a bardzo głęboka orka to tak jakby ktoś spał na stojąco a drugą noc spał na głowie i dlatego orka to jest postawienie sprawy do góry nogami. Tak uważam, z resztą myślę, że przyjmie się wariant podorywki do 10 cm a spulchnianie głębiej, np. do 30 cm, gdyż podorywka wyeliminuje samosiewy i drobne chwasty, które nawet po przyduszeniu wałów doprawiających nie przyjmą się, co są odwrócone do góry korzeniami. Podorywką także możemy wprowadzić nawóz na głębokość 10 cm bez mieszania zrobi to za nas odkładnica a górny pas siewny pozostanie z małą koncentracją nawozu, co ułatwi kiełkowanie rośliny. Do innych roślin na pewno będą uprawy na redlinach np. 80 cm szerokości, dwa pasy siewne, albo zagony np. 160 cm, które ułatwią walkę z zaskorupianiem się ziemi oraz mechaniczną walkę z chwastami.
  16. Ten wpis jest przecież z 2008 roku ale doświadczenia były prowadzone już 20 lat przed tym, prowadziłem je razem z sąsiadem ale ponad 30 lat temu nikt nie chciał nawet o tym słyszeć, gdyż rolnicy i PGR dorwały się do dużych ciągników, kierowcę i szóstki z przednim napędem i wprowadzali głęboką orkę, myśleli że pługami Fortschritami i PHX im głębiej zaorzą to będą lepsze plony i gleba będzie żyźniejsza, choć pojęcie biologiczne gleby w tamtych latach praktycznie nie istniało, liczyło się tylko ogromne nawożenie, gdyż nawozy były tanie i opryski. Ktoś kto nie stosował tego w dużych ilościach nazywany był zacofanym. Powiedzcie mi teraz jak można było się w tamtych latach przebić z uprawą bezorkową jak nie było żadnej literatury a wiedza z USA czy Kanady praktycznie nie docierała, można to porównać do tego jakby w tamtych czasach, gdy był jeden telefon na wsi powiedzieć, że każdy będzie miał swój telefon bez przewodu, to już abstrakcja i będzie mógł rozmawiać i widzieć rozmówcę np. z Brazylii. Powiedzieli by, że za dużo na słońcu przebywał i coś mu się pomieszało. Wracając do orki w tamtych latach im głębsza była orka, tym "lepsza" a najlepiej jak by przykrywała wszystkie resztki, powiedzenie było takie, że orka nie zostawiała nawet kłaka na wierzchu. Im lepiej obornik pług władował na dno bruzdy, tym lepszy pług. W tamtych latach myślę, że w Polsce było może kilku "wariatów" co myślało inaczej, ale nie miało żadnej mocy przebicia, gdyż nie było telefonów, internetu itd. z resztą instytuty uprawy nawożenia i gleboznawstwa praktycznie się tym nie interesowały, choć zatrudniały przez te 30 lecie setki a nawet tysiące wykształconych ludzi i co? Tysiące wykształconych ludzi myliło się? Po prostu nie słuchali a nawet nie zwracali uwagi na spostrzeżenia niewykształconych wieśniaków i to tyle. Na ten temat nie będę się wymądrzał. Teraz Strip-till mówią, że to nowość a ja jak wcześniej pisałem, razem z sąsiadem sialiśmy to już 30 lat temu, gdyż Świętej pamięci dobry sąsiad nie żyje już 20 lat. Może gdzieś nawet są z tych prób filmy, nie oznacza to wcale że to się w tamtych czasach nie powiodło, tylko wychodziliśmy z założenia aby nie stosować środka totalnego RoundUp. Dlatego stosujemy płytkie uprawki przerywające chwasty, parowanie gleby oraz pobudzające kiełkowanie chwastów a następnie spulchnianie gleby bez obracania jej i siew. Nie upieram się przy tym, że jest to najlepsza metoda, myślę, że wymyślą coś lepszego, może płytka podorywka do 10 cm a spulchnianie głębiej gleby da także dobre wyniki, pisałem o tym wyżej, ale na pewno głęboka orka która praktycznie zaczęła się od lat 70tych, bo produkowane zostały ciągniki dużej mocy, nic nie dała. Przez te 50 lat głębokiej orki zniszczyliśmy gleby i cofnęliśmy się 50 lat do tyłu. Powiedzcie mi gdzie były w tym czasie instytuty? Myślę, że płytka podorywka od 8 do 10 cm nie zniszczy gleby a zniszczy nawet chwasty i samosiewy zbóż. Jeśli chodzi o te super pługi to najpierw były niby kiepskie, potem były super głęboko orzące i dobrze przykrywające Fortschrity PHX itp. następnie naciągnęli was na pługi obrotowe 4-skibowe, 5-skibowe itp. zawieszane, które niszczyły hydraulikę i zawieszenie ciągnika no a potem wcisnęli wam pługi pół-zawieszane itp. A teraz minister mówi, że to wszystko szajs, trzeba będzie wrócić nie wiem do czego, może do zwykłego zagonowego, który płytko podoruje, ale ma pogłębiacz za każdym korpusem. Z resztą jaka jest różnica między pługiem obrotowym a zagonowym? "Na pewno po zagonowym mniej urośnie niż po obrotowym"-to absurd. Przecież zagonowy z dobrym walcem doprawiającym tak samo uprawi ziemię jak obrotowy. A myślę, że nawet zagonowy lepiej, bo można lepiej dofinansować i dozbroić walec doprawiający i gleba będzie praktycznie przygotowana do siewu, bez żadnych uprawek. A różnica w zakupie pługa starczyłaby na kupno porządnego siewnika. Podam kilka ciekawostek z mojego spostrzeżenia życiowego. Najpierw były, co pamiętam, plany obowiązkowe, które obciążały rolników. Władza myślała, że to dobrze, ale jak zdjęli te plany to i tak produkcja znacznie wzrosła. Z resztą za niewykonanie planów można było pójść siedzieć. Następnie po zniesieniu planów ruszyła produkcja rolna. Rolnicy gonili za sprzętem, marzyli o ciągniku c-328, c-330 nie wspomnę już o c-355 czy c-360 itd. Kupowali te maszyny często z PGR w cenach wyższych niż nowe. Do ciągnika potrzebne były inne maszyny towarzyszące, bardzo trudno było je wtedy dostać na rynku, w moim przypadku na przydział gospodarstwo dostało tylko ciągnik C-360, za 430 tys. oczywiście dwa miesiące wcześniej kosztował 200 tys. reszta maszyn była kupowana z drugiej ręki, takie jak Bizon, C-330, 914 czy Neptun i inne, takie wtedy to były czasy, każdy się cieszył z każdej maszyny, nawet starej choć ją musiał wyremontować, bo jak przesiadł się ze snopowiązałki na Bizona to chyba była różnica, albo z kopaczki na Annę, albo z wyorywacza do buraków na Neptuna to był postęp. Ja przeżyłem ten postęp, że w ciągu 10 lat z koni przesiedliśmy się na kombajny w 20 ha gospodarstwie. To nikt mi nie wciśnie teraz, że teraz to jest postęp. Bo co? Jest rewers i kabina klimatyzowana? PS. Bób siany w gruncie już na wierzchu, a ten w tunelu, zobaczcie sami.
  17. Trzeba przetestować Effect 24h najlepiej w warzywach
  18. Zbyt duże wymądrzanie to nic nie daje, podam przykład. Przypuśćmy, że wujek/dziadek przepisał gospodarstwo kompletnemu laikowi, facet był tokarzem albo taksówkarzem i co? Będzie siał na przykład pszenice lub pszenżyto i co? Urośnie mu czy nie? Jak przeczyta kilka stron o uprawie danej rośliny i zrobi tak jak jest napisane, prawidłowy odczyn gleby, da glebę do analizy na podstawowe składniki, podadzą mu dawki jak potrzeba. Wysieje wapno, zrobi podorywkę lub talerzówkę, potem zleci sąsiadowi aby wykonał orkę siewną na 20 cm, następnie wysieje nawozy fosforowo-potasowe w zbliżonej dawce do analizy, na pewno przeczytał, że należy zasiać nasiona kwalifikowane w centrali na pewno pomogą mu wybrać jakie. Wyczytał w jakim terminie zasiać np. 25 wrzesień. Usługowo może ktoś mu opryska nawet na jesień na chwasty, środek doradzi mu na pewno ktoś kto je sprzedaje. Na wiosnę zastosuje pierwszą dawkę azotu, ogólnie jest napisane jaką dać, następnie oprysk na choroby fungicydami i później druga dawka azotu. Może jeszcze jeden oprysk na choroby grzybowe, ale niekoniecznie, zresztą skonsultuje to ze sprzedawcą środków, wyrwie jedną roślinę i zawiezie mu na pokaz. Przypuśćmy, że gleba przeciętna IV klasa i może zebrać wtedy 6-7 ton zboża, nie wymyślał z podwójnym skracaniem z odżywkami z dodatkowym azotem dolistnie itp.. Ci co wymyślają zbierają nieraz 7-9 ton, ale nie zawsze i do tego koszty mają wartość 1 tony więcej. Więc ta cała mądrość i wymądrzanie ogranicza się do wartości jednej tony bo druga tona to koszt wymądrzania. Choć nie raz proste rozwiązania są po prostu lepsze. Facet, który robi nie trzy, cztery opryski na roślinę tylko osiem praktycznie zdążyłby w podstawowej uprawie opryskać raz tyle pola, to wcale nie znaczy, że nie należy szukać nowości i innych rozwiązań niż proste tradycyjne. ale nasza "wiedza" znających się na rolnictwie jest nie dużo wyższa od laika, przewyższa tylko o około 10-15%. Dlatego porównajmy na przykład wiedzę laika w elektronice do wybitnego elektronika z NASA, albo wiedza przeciętnego laika do projektanta który buduje wieżowce lub mosty, różnica jest widoczna. Myślę, że wiedza nasza jest duża, ale efekty z tego są mało wymierne. Mamy natomiast wiedzę praktyczną, bo potrafimy ustawić opryskiwacz czy ustawić siewnik, rozsiewacz i to wszystko.
  19. Wiadomo rzepak cebula zimowa w zagłębieniu to logiczne na mróz Myślę ze wiecie więcej od Andrzeja i dobrze a tylko mam to potwierdzić PODAM ZASADNICZĄ TEZĘ GŁĘBOKIE ORANIE NIC NIE DAJE I DRUGA W MOKREJ GLEBIE SIĘ NIE GRZEBIE Nie wspomnę o odczynie i zmianowaniu
  20. TO DLACZEGO NA REDLINIE I ZAGONIE LEPIEJ ROŚNE WIELE ROŚLIN
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v