U nas każdy kawałek się bierze czy to 10 arów czy 1-2ha większe działki to rzadkość. Takie uroki Lubelszczyzny. Ci z północy Polski czy z zachodu nie potrafią sobie tego wyobrazić a my musimy tak pracować nie ma perspektywy na scalenia. Zakup przez miedze często nawet zanim się dowiesz to już sprzedane po cichu. Jest głód ziemi, a polityka rządu nie sprzyja rozwojowi bo dotują małe nie rentowne nie produktywne gospodarstwa, które aby coś złapać to podbijają ceny dzierżaw, słyszy się o napraszajacych się "młodych rolnikach" że do PROW im brakuje i dołożą aby tylko zabrać komuś ziemie a im oddać to robi się chore.