Tylko raczej nie dopadnie. Mam na myśli wycofane ze względu na szkodliwość dla ludzi i środowiska środki ochrony roślin oraz mykotoksyny i metale ciężkie na które nie bada się zboża wjeżdżającego do Polski. Nie zasłaniaj się unią bo dokładne limity pozostałości ŚOR określają indywidualnie państwa członkowskie. Potem mamy takie kwiatki że na Słowacji czy w Niemczech wycofuje się partie zboża czy mąki a w Polsce wszystko jest OK. A potem siedzi sobie Polak i wsuwa kiełbache ze świni wychowanej na kukurydzy pryskanej atrazyną.
– W ramach granicznej kontroli jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych nie posiadamy jako inspekcja uprawnień do badania parametrów zdrowotnych i fitosanitarnych, np. oznaczania pozostałości środków ochrony roślin, metali ciężkich oraz zawartości mykotoksyn w żywności – mówi w rozmowie z gazetą Izabela Zdrojewska, rzeczniczka IJHARS.
Z informacji dziennika wynika, że ziaren z Ukrainy nie otrzymały do badań na obecność w nich pozostałości środków ochrony roślin państwowe instytuty, zarówno w Puławach, jak i w Poznaniu. Ustalono również, że niezbadane zboże trafiło do paszarni, młynów i producentów makaronów.
https://biznes.wprost.pl/finanse-i-inwestycje/11167744/zboze-z-ukrainy-nie-bylo-kontrolowane-na-obecnosc-szkodliwych-substancji-nie-posiadamy-uprawnien.html