Uważam jak Karol. Nie ma co panikować. Są przejściowe problemy. Dzieje się wokół mnóstwo, więc to nic dziwnego. Ale widać że sytuacja będzie się stabilizować. Ważne, że ludzie mleko i jego przetwory chcą jeść. Ceny rosły bo był popyt na mleko. A że mleczarnie same rozkręciły sobie jakąś wojenkę o mleko to ich sprawa. Moja jest stabilna i zawsze w awangardzie płatników. Mamy w firmie dużo zaangażowanych kierowników a pracownicy na ile się da otrzymują podwyżki. Problem to mają ci którzy poszli do do jakichś krętów co im złotych gór naobiecywali albo ci ,,do Giżycka hej pastrzerze''. Biedy jakoś na wsi nie widać. Robota jak zorganizowana to też jest ok. Tylko cieszyć się bo dzięki kilku firmom jest dość bezpiecznie w tym całym.bałaganie wokół mnie. Widzę, że najwięcej narzekają ci którzy sobie kosztów narobili pod korek i teraz płacz że im się nie opłaca. Jak ktoś myślał, że swiat się kręci wokół jego obory i będzie mu po 3 zł płacił to problem jest przede wszystkim w nim. Jestem po świetnym roku jakiego nie miałem nigdy. Rozpoczął się nowy i zobaczymy co przyniesie. W każdym razie ja tam liczę na premię z końcem roku. A politycy to z dala od firm i gospodarstw. Swoje szopki niech odstawiają gdzie indziej.