W tamtym roku zamówiłem mszę, nie chciał ofiary, intencji też nie przyjął.
Kazał przyjść do kancelarii na dwa tygodnie przed mszą i wtedy wpisze ofiarę
Dziś byłem o 8 pod kancelarią.
Godziny urzędowania 7:45- 8:30
Zamknął mi przed nosem drzwi i pyta czego.
Już mu miałem odpowiedzieć gówna psiego, ale tata mnie trochę jednak inaczej wychował.
Rozmawiamy i ten mi mówi że to jakieś stare praktyki tu trwają, i się za tego proboszcza pozmieniało.
To ja mu mówię że ten proboszcz mi tak powiedział
A ten swoje, że takie rzeczy to nie w kancelarii tylko w zakrystii się załatwia.
To mu powiedziałem że wobec tego rezygnuje.
Życzyłem miłego dnia i poszedłem w pokoju😇