hamlet0
Members-
Postów
31 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia hamlet0
-
Proszę o link lub namiar, jestem zainteresowany takimi słupkami. Jak szukałem 2 lata temu to coś co mogłoby się nadawać zaczynało się od 25 zł, więc stwierdziłem, że stemple za 5 zł sztuka będzie nejlepszym wyborem.
-
Stemple okorowałem i pomalowałem farbą, stoją już prawie 2 lata i ogrodzedzie trzyma sie dobrze. Stawiałem z myslą, że wytrzyma minimum 5 lat a jak bedzie to czas pokaże.
-
To były maliny jesienne, w 2 roku trzeba było powiększyć otwór. Nawóz wsypywałem ręką w otwór. Moim zdaniem włuknina bardziej nadaje się do tunelu, na polu szybko ja wiatr strzepi i te podlewanie. Ja zastanawiałem się nad włukniną biodegradowalną do malin jesiennych na pierwszy 1-2 lata, ale nie zdecydowałem się.
-
Ja kilka lat wstecz miałem włukninę na malinach około 100m. Zrobiłem podwyższenie obsypnikiem i wyrownałem grabiami. 3-4 lata miałem spokój z chwastami ale minus jest taki, że trzeba więcej podlewać, ponieważ sporo deszczu spływa po włukninie na boki.
-
Zgodnie z prawem jest to produkcja pierwotna i rolnik musi zarejestrować w sanepidzie taką działalność. Dokumentów i przepisów jest tyle że teraz rolnik musi być prawie jak prawnik. W tym przypadku wystarczy wpisać w wyszukiwarce produkcja pierwotna sanepid i wyskoczą odpowiednie strony z przepisami.
-
Dziękuję za opis. Ja robiłem w tym roku podobnie, ale nie kosiłem tylko niszczyłem mechanicznie i faktycznie trochę miałem problemu z brudnymi owocami, bo jak padał deszcz to dolne maliny były ochlapane błotem a jak sucho to zakurzone bo wiatr podrywał ziemię. Przejrzałem zdjęcia plantacji malin w internecie i faktycznie najwięcej jest w systemie jaki opisałeś wiosna/jesień uprawa a w sezonie koszenie. Czy kosisz kosiarką bijakową czy sadowniczą? Na jesień pryskasz na chwasty w rzędy po ścięciu malin? Ja chętnie bym czymś prysnął, bo jak mrozów nie będzie to szybko się zazieleni, zresztą u mnie to już jest zielono i waham się czy opielić i oprysk doglebowy, czy nie pielić tylko opryskać dolistnie czymś sprawdzonym, co było polecane na tym forum.
-
Nie mam chłodni, mam piwnicę gdzie jest temperatura poniżej 20 stopni, ale ja zgłosiłem że sprzedaje prosto z pola w przechowuje tylko w wyjątkowo. Mam RHD ale to nie ma znaczenia, bo tak czy inaczej przepisy trzeba spełnić. Nie brałem dofinansowania, mam 1,5ha. Ta koniczyna to nie zwykła tylko odmiana biała podobno jest niższa i nie rozrasta się. Co polecasz jezeli nie koniczyna i goła ziemia? A tak sprawdzali włascicieli ziemi, dałem kopie dokumentu z nr działki dla potwierdzenia, to akurat najmniejszy problem z tych wszystkich wymagań.
-
Zgodnie z obietnicą podsumuje kontrole jakie miałem w gospodarstwie związane z produkcja maliny. Po pierwsze producent żywności roślinnej przed wprowadzeniem żywności na rynek ma obowiązek zgłosić to do Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego, w innym przypadku grozi kara do 5000zł. Ja zgłosiłem swoją produkcję. Miałem dwie teoretycznie niezależne kontrole niezapowiedziane w dniu 18.09.2025. Kontrola z MAZOWIECKI WOJEWÓDZKI INSPEKTOR OCHRONY ŚRODOWISKA oraz z Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny. Kontrole zaczęły się od oględzin plantacji budynków, obejścia, warunków sanitarnych, pomieszczeń magazynowych właściwie wszystkiego i zadawaniu pytań. Sprawy które były poruszane i wymagane przy tym dokumenty: -powierzchnia uprawy i wniosek o dopłaty bezpośrednie sprawdzenie czy to się zgadza, -wykaz stosowanych nawozów, ŚOR, stymulatorów wzrostów i innych zabiegów. Dokładna data i ilość środka, faktury na te środki oraz przyczyny zastosowania, -zostały pobrane próbki malin do badania na ilość metali ciężkich, -potwierdzenie utylizacji opakowań po ŚOR, -czy opryskiwacz ma ważne badanie techniczne -czy jest odpowiednie miejsce na nawozy i ŚOR w tym oznaczona zamykana szafka metalowa, -czy operator, czyli ja ma uprawnienia do stosowania ŚOR, -czy mam inne szkolenia, związane z produkcją, roślinną, -czy opakowania na maliny mają odpowiednie atesty, -czy maliny zbierane są w rękawiczkach typu nitrylowe, -umowa na odbiór odpadów komunalnych, -umowa na odbiór nieczystości z szamba, -umowa na dostarczanie wody z wodociągów, -badania laboratoryjne wody, ostatecznie tym razem wystarczyły badanie jakie udostępnił wodociąg gminny, ale w następnym roku powinienem zrobić, -mikrobiologiczne badania maliny, zobowiązałem się do zrobienia tych badań w najtańszym pakiecie w pobliskim laboratorium za 200 zł, -warunki przechowywania zebranych malin, gównie czystość pomieszczenia, temperatura i czas przechowywania, -czy jest opracowana w formie papierowej lub elektronicznej metodyka higieniczna i produkcyjna w gospodarstwie, podobne trzeba wszystko opisać co i jak się robi krok po kroku i musi być to zgodne z obowiązującymi przepisami, -sprawdzenie czy nawozy zwłaszcza azot nie był przekroczony w dawkowaniu, -opisanie metody gromadzenia wody do nawodnienia i sposobu podlewania, ostatecznie nie było potrzebne badanie wody, ale ten temat był mocno poruszany i widać było, że inspektorom nie bardzo to się podobało, -rejestr sprzedanych malin: ile malin, w jakim terminie i komu, ja tego nie posiadałem, -jeżeli ktoś przewozi produkty roślinne do sprzedaży to powinien zgłosić pojazd, który musi spełniać wymogi, -czy z produkowaną żywnością mogą mieć kontakt zwierzęta lub osoby postronne, u mnie cała plantacja jest ogrodzona a zwierząt nie mam więc problemu nie było, -badanie gleby na zasobność składników i czy nawożenie było robione racjonalnie względem tego planu, -ważne orzeczenia lekarza o możliwości pracy przy żywności wszystkich osób pracujących w gospodarstwie, i wiele innych pytań, które nie wymagały żadnych dokumentów, le były zadawane i już nawet zapomniałem co to było. Ostatecznie obie kontrole zakończyły się pozytywnie, w sensie nie nałożono na mnie kary, dlatego, że większość dokumentów i spraw uzupełniłem i poprawiłem a to czego na szybko nie mogłem zrobić zobowiązałem się, że zrobię możliwie szybko, tutaj głównie chodzi o badanie malin pod kontem czystości mikrobiologicznej. Trochę się rozpisałem, ale przynajmniej będziecie wiedzieli z czym się mierzyć i jak przygotować gdyby Was dosięgnął zaszczyt gościć ww. instytucje. PS. Gdyby komuś przyszło do głowy nie wpuścić takiej kontroli do gospodarstwa to zgodnie z obowiązującym prawem mogą wezwać policję i siłą wejść i skontrolować. Taka ciekawostka. W tym roku międzyrzędzia cały czas uprawiałem maszynowo a maliny kilkukrotnie pieliłem ręcznie, tylko raz na wiosnę zastosowałem Devrinol w małej dawce, ale słabo zadziałał. Chodzi mi po głowie zasianie teraz na jesień w międzyrzędzia koniczyny białej, oczywiście maliny i około 50 cm od malin w obie strony zostałaby goła ziemia. Boje się siać trawy z uwagi na większą ilość szkodników oraz częstsze koszenie. Dobry pomysł z ta koniczyną? Co polecacie na chwast na jesień po skoszeniu maliny jesiennej. Dokładne opielenie i doglebowo czymś prysnąć, czy nie pielić chwastów tylko oprysk nalistny typu Basta? Boje się, że maliny pociągną do korzenia i je osłabi.
-
Mam 1.5 ha malin. Jak zgłaszałem do sanepidu to od razu wtedy powiedzieli mi, że będę miał kontrolę w sezonie, więc tym razem to raczej nie sąsiedzi. Słyszałem plotki, że lubią dostawać koperty, ale problem w tym, że nawet jakbym chciał dać to nie mam z czego, bo plantacja świeża i w tym roku to na pokrycie kosztow nawet nie wiem czy się zwróci.
-
Tak jest wymóg zgłaszania do sanepidu jak produkujesz i sprzedajesz jakąkolwiek żywność roślinną. Zgłosiłem bo mam sąsiadów którym wszystko przeszkadza a zwłaszcza jak pryskam wieczorem w nocy, więc spodziewam się donosu i kontroli, ponadto inni rolnicy mają zgłoszone uprawy i raz tak było że jak u kogoś wyszło coś w uprawie to sprawdzali wszystkich w promieniu 100 metrów czym pryskane itp. Jak cos nie tak to kara a nawet jeden musiał niszczyć kukurydzę około 1ha. Faktycznie starsza pani przed emeryturą potraktowała mnie jak prodenenta w fabryce żywności. Z tym żeby nic nie robić to też nie bardzo, bo ostatecznie ta kontrola jest niezamknięta i czakają na uzupełnienie braków. Na razie dowiozłem im na szybko listę zabiegów SOR i nawożenie certyfikat zakupionych opakowań na maliny, umowę odbioru nieczystości z szambo, badanie wody z wodociągów, ostatnie badanie gleby. Po weekendzie ma odezwać się do mnie ta Pani, dam znać co wyniknie.
-
Woda ktorą nawadniam kropelkowo to zbierana deszczowa, używam jej do 5m3 dziennie i z tego co przeczytałem to miesci sie to w zwykłym używaniu i nie trzeba badać. Plantacja jest roczna są małe zbiory, więc wszystko udaje mi się sprzedać w detalu z przeznaczeniem na przetwory. Sanepid stwierdził że powinienem posiadać informację komu ile i w jakim terminie sprzedaje. Jakaś paranoja przeciesz w dino nikt nie spisuje moich nanych jak kupie 1 kg malin.
-
Wczoraj miałem kontrolę sanepidu z powiatu i z województwa w zwiazku z produkcją malin, produkcję zgłosiłem do sanepidu w poprzednim roku więc raczej rutynowa a nie donos. Zdziwiło mnie,że wymagają żebym zrobił na swój koszt badania laboratoryjne malin (koszt ok 1000zł) oraz badanie wody z kranu a w dodatku badanie wody którą nawadniam kropelkowo malny, woda do nawadniania to zbierana deszczowka którą używam awaryjnie podczas suszy. Czy kogoś spotkało coś podobnego i jakie były wymagania? Jak niby nie uzupełnię powyższych spraw to czeka mnie duża kara.
