A to do fryzjera można iść tak jak do rolnika i powiedzieć, że sorry, ale za strzyżenie mogę zapłacić maksymalnie 20 zł, bo ceny na światowych giełdach idą w dół? Największym problemem rolnictwa w porównaniu do zwykłych przedsiębiorców jest prawie całkowity brak wpływu na cenę swoich produktów. Każdy inny przedsiębiorca podczas wzrostu kosztów podwyższa swoje ceny i tyle. Idealne odwzorowanie tego mieliśmy po 2020 roku. Wszyscy się tłumaczyli, że paliwo drożeje, prąd drożeje, składka ZUS rośnie itp. itp. itp. I słusznie, bo to normalnie uzasadnione ekonomicznie. Sam podniosłem w ciągu czterech lat cenę swoich usług o 100%. Ale niestety w rolnictwie tak się nie da. Robią z rolników idiotów. Mamy narzucone od góry koszty, brak wpływu na ceny, a w sklepach ceny zostały. Jakby w sklepach taniało, to jeszcze pół biedy.