Najlepiej/najtaniej kupować właśnie środki do fertygacji zamiast typowo dolistnych. Z Haify też w miarę ekonomicznie wychodzi.
Odnośnie pszczółek to ja miałem w zeszłym roku przygodę z pseudo pszczelarzem z miasta co ma u nas działkę i kilka uli. Za jego ogrodem jakieś 30 40m od pasieki miałem kukurydzę i rozlewalem rsm powschodowo. Gość przybiegł i ani dzień dobry ani nic tylko z pyskiem co ja robię? Co ja pryskam w dzień jak pszczoły latają, przecież tu jest pasieka! Ja do niego po pierwsze to dzień dobry, po drugie nie pryskam tylko rozlewam nawóz azotowy, po trzecie skąd mam wiedzieć czy tu jest pasieka. Ile mogą stać puste. Pytam go skoro tu jest pasieka to czemu nie dostałem nigdy z urzędu gminy zawiadomienia, że w sąsiedztwie działki rolnej jest pasieka? A po czwarte nawet jeśli bym wiedział to opryskując tu pole spełniam wszelkie wymogi i zalecenia. Nie ma tu ani w sasiednich działkach roślin kwitnacych, aby miało stanowić to zagrożenie. Mówię też mamy pszczoły i wiemy z czym to się wiąże. Gość tylko pomruczal,że nie wiedział i że był już taki co obok pasieki zaraz obok uli pszenicę pryskał. Powiedziałem mu, że to też jego błąd i problem,bo sam nie zachowuje zasad, tj 10m od granicy działki. Minął rok, ule jak stały tak stoją mniej więcej, może z metr się z nimi cofnął,zawiadomienia nadal brak, tyle że już do mnie nie biega że coś robię w polu nie tak 😏