No tak tylko że umowy na piśmie to nie zawsze takie proste. U mnie w okolicy nieduże działki pod zabudowę pokupili miastowi, żeby im nie porosły krzakami każą obrabiać rolnikom. Sam mam działkę gdzie właściciel mieszka za granicą jest tego ok 1 ha niespecjalnej ziemi i co bedę kazał mu przyjeżdżać żeby po notariuszach się włóczyć z paręset złotych? Wyśmieje mnie, nawet tematu nie będę podejmował, najwyżej obrobię bo przegradza inne moje grunty, choć nieujawnienie w dopłatach całości gospodarstwa też jest póki co karalne.
Poza tym na wsi już kojarzę z 3 gospodarstwa gdzie gdzie od kilkunastu lat trzeba przeprowadzać sprawy spadkowe aby mógł ktoś tym rozporządzać.
Dziki dzierżawca to kto? Bo u mnie po bliskości nie słyszałem żeby sąsiad sąsiadowi siła na ziemie wszedł i dzierżawił na dziko. No może są przypadki jak już wspomniałem, że ktoś obrabia dalej po nieboszczyku bo nie ma kto dzierżawy potwierdzić ani zerwać ale czy tu komuś się krzywda dzieje i czy to jest dziki dzierżawca?