Wczoraj pisałem gdzieś na AF na ten temat...
W skrócie:
Zakładając że po aplikacji nawozu (w sensie wysianiu) spadnie odpowiednia ilość deszczu aby nawóz poza samym rozpuszczeniem wniknął w warstwę korzeniową, czyli był gotowy do pobrania to
- saletra - min. 4 tygodnie do czasu zbioru "bezpiecznej paszy"
- mocznik - min. 6 tygodni - tutaj nawóz potrzebuje wody i temperatury = więcej czasu na prosto mówiąc przetworzenie się w glebie do formy przyswajalnej, jest ogólnie wolniej pobierany, więc przy stosunkowo skromnych dawkach ogólnie można powiedzieć, że bezpieczniejszy... tj może bardziej w kontekście pastwiskowania...
Jeśli chodzi o nawożenie dolistne to w praktyce sensownie nie zrobi się tego ani za wcześnie (trzeba mieć na co) ani za późno (przecież nie będzie się jeździło po dość sporej trawie) stąd jest to zwykle min. 3 tygodnie przed zbiorem. W dawce, która nie zrobi krzywdy, czyli max do 25kg N (mówiąc tu o takiej ilości mam na myśli większą ilość wody jak 200l). Oczywiście jadąc już z nawożeniem dolistnym warto zastosować siarczan magnezu jak i mikroelementy itd.
Przykładowo ja na tą chwilę (tj. zakładając okres suchy) zastosowałbym takie nawożenie dolistne w wersji "na bogato":
300l cieczy na ha i w tym:
- mocznik - 35kg
- siarczan magnezu siedmiowodny (np. Epso TOP) - 10kg
- nawóz krystaliczny PK+mikro (np. Maximus PK 4kg + AminoMicro 1kg albo Dr Green Quality 3kg + Dr Green Zboża 3kg)
- NitroSpeed 3l
- Silver leaf 0,25l/ha (prozdrowotnie, jako adiuwant i stymulator).
Ewentualnie można dodać jeszcze Tytanit.