Teraz od kąd jest zima i nie wychodzą na pole, są powiązane i tryk nie ma dostępu do jarki. Gdyby tylko był spuszczony zaraz chce kryć, i to dzień w dzień. a przecież maciorka nie grzeje się codziennie... przymierzam się do ubicia tryka na wiosnę i szkoda by było go zabić jak maciorka będzie nie zakocona. Najgorsze też jest to, że nie podam jej hormonów na wywołanie rui bo może się okazać, że na jesieni zaciążyła i szkoda by było zmarnować to co jest,i tu jest takie wróżenie z fusów. Obecne zachowanie tryka nie pozwala mi go spuścić bo napastuje sexuaanie jarkę i bodzie wszystko (z wiaty w której przebywają juz odwlił kilka desek...) Na jesieni był grzeczniejszy i nie było z nim problemu bo powąchał mocz jarki i albo chciał skakać a potem po jakimś czasie wąchał i pasował, a teraz po tych 3 miesiącach postu jakby demon w niego wstąpił, pierwszy i ostatni raz zostawiłem sobe tryka z rogami, bo to szkoda mojego zdrowia i roboty jaką mi dodaję, gdy muszę dobijać deski...