Powiem ci na przykładzie sąsiada prawie sąsiada 2 domy dalej . Właśnie zaprzestał produkcję nie z powodu opłacalności a bardziej zdrowia . Może od 2000 może trochę później miał 22 dojne sztuki i 8- 10 jałówek , od kilku lat zawsze na odbiór 700-1000 litry . Ziemia własna 18 ha zero dzierżaw odrazu powiem że nie szczery piach . Nic paszy nie dokupowal a przynajmniej nie pamiętam jeśli chodzi o objętościowe . 6 ha kuku 8 traw sianych z lucerna reszta zboze. Słomy kilka bel z pokosu co roku dokupił . Zetor 5340 Massey 4512 czy jakos tak i Stary new Holland 100km za 70 tys . Za skoszenie i posianie kuku 8 tys za skoszenie zboża 2 tys i to całe usługi . A trawy starym kuhn 2.4 m i swoją metal fach za parę złotych i owijarka metal fach , rozrzutnik stary polski 2 osiowy pług stary kverneland 3 Skiby siewnik jakaś Amazona D5 czy 6 i Stary dziad do nawozow opryskiwacz biardzki 600l weterynarz raz na miesiąc mniej więcej i gdzie on koszty robi jak całe życie bez kredytu na soje i rzepak pare złotych da . Samochód zawsze pojedzie kupi za kasę za 60 70 pojeździ rok półtora i następny nieraz lepszy od farmerów . Córki wyuczył i przerwał bez niczego każdy kryzys i nie narzekał i do końca dojenia odkąd pamiętam złotówki krechy nie miał . Żeby było ciekawiej jeszcze sporo belami pohandlowal w ostatnich latach . I jałówkę udało się sprzedać . Także nie każdy mały taki sam jak duży i na odwrót