Patrząc na realizację polityki rolnej UE w postaci programów inwestycyjnych w rolnictwie na swoim i innych przykładzie, widzę że wieś się zmieniła przez te lata w znacznym tempie. Co prawda, jak Kolega pisał, obok nowego ciągnika stoi samochód z odpadającymi kołami, ale się jednak zmieniło. Abstrahując od gdybania, czy ceny maszyn i urządzeń bez programów unijnych pozostałyby w dłuższej perspektywie niższe, czy relacje przychodów do kosztów byłoby inne bez unijnych regulacji, to ja się zawsze zastanawiam nad jednym. Załużmy, że nie byłoby Unijnych regulacji i wymogów przy realizacji programów inwestycyjnych i tej upierdliwej kontroli wykonania zakresów i finansów. Czy znając mentalność naszą Polaków i naszych polityków mamy gwarancję, że sposób realizacji tej samej kasy byłby podobnie duży bez kagańca UE (nie tylko w rolnictwie, na przykład inwestycje drogowe)? szczerze wątpię ;-). Zaraz okazałoby się, że kasa przyda się nie w rolnictwie, a na przykład dla ratowania zusów i innych grup zawodowych... Moim zdaniem mimo wielu wad, to że w rolnictwo wpakowano kasę ścieżką programów UE doprowadziło te inwestycje do końca. Druga sprawa to wzrost "świadomości" na wsi. 10 lat temu będąc w biurze ARIMR wiedziałem przestraszonych ludzi z masą kwitów nie kumających nawet o co chodzi z jakimś biznesplanem i co do nich mówi ten pracownik Agencji. Teraz gdy idzie się do tego samego biura, już nie spotykasz takich ludzi, tylko poważnych i ogarniętych przedsiębiorców wręcz wyciagajacych informacje od tego pracownika. A teraz inny temat. Gdyby nie było żadnych, nawet krajowych programów wsparcia rolnictwa bez UE, czy byłoby lepiej w sytuacji tak dynamicznej gospodarki? Jak by było? Ciężko przewidywać różne scenariusze. Na pewno tylko możemy ocenić skutek tego co się wydarzyło. To skomplikowany temat i chyba przez lata będzie analizowany, czy i w jakim stopniu rolnictwo zyskało na integracji. Jeśli chodzi o Brexit, to i tak budżet na rolnictwo będzie się zmniejszał w Unii, więc wyjście Wielkiej Brytanii chyba nie zaboli nas bardziej.