Skocz do zawartości

MartaPiotrowska

Members
  • Postów

    5
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

451 wyświetleń profilu

Osiągnięcia MartaPiotrowska

Nowicjusz

Nowicjusz (1/14)

0

Reputacja

  1. Farmer kazał mi doić wszystko normalnie, a sam wziął próbki i pojechał do Arli. Tam zbadali i teraz dostałam od niego smsa, że mleko jest ok. Mogę iść spokojnie spać :-) Dziękuję za wspieranie na duchu i porady dotyczące zbadania próbek. Uratowało mi to cztery litery, bo bym się jeszcze trzęsła do poniedziałku... Pozdrawiam!
  2. Nie wiedziałam, że AŻ TAK bardzo... Ja szybko wyłączyłam dojarkę, wymyłam ją i węża, który ją łączy z takim czymś http://www.delaval.com/en/-/Product-Information1/Milking/Products/Milking-point/Milk-recording/MM15/?sp=585&p=2 - nie wiem jak to się nazywa po polsku, ale to też przepłukałam. Na przepłukanie rurociągu wpadłam, ale już na pewno po czasie, więc tego nie zrobiłam. Człowiek w stresie to już kompletnie nie myśli. Teraz żałuję bardzo.
  3. Nasz farmer panicznie się boi penicyliny w mleku, więc jak mu to powiem, to pewnie od razu spuści całe. Tu w Danii oni się kompletnie nie spieszą z niczym, więc znając życie na wynik czekalibyśmy nie 3 godziny a 3 dni (nie mamy drugiego zbiornika, niestety). Ale skoro ryzyko jest tak wielkie, to lepiej mu to zgłoszę. Wolę stracić dwie wypłaty niż pięć albo sześć... Dziękuję Ci za odpowiedzi. PS. Chyba w życiu się tak nie trzęsłam...
  4. Czyli lepiej wylać cały zbiornik? Wieczorem będzie ostatni dój przed wywiezieniem, czyli trzeba by było wylać 3/4 tego, co mamy. Koszt tego mleka to prawie 10 000 zł. Kara za skażenie całej cysterny to jakieś 25 000 zł. Nie ukrywam, że jestem przerażona.
  5. Witam serdecznie wszystkich obecnych na forum Przeszukałam chyba wszystkie tematy, ale podobnego nie znalazłam, więc zakładam nowy. Wraz z moim partnerem doimy krowy poza granicami Polski. Ciężarówka zabiera około 7300 litrów (na wydruku podane jest w litrach, a nie w kg) mleka co drugi dzień. Doimy mechanicznie 120 krów. Jednej krowie coś się stało z nogą. Weterynarz był w poniedziałek, podał penicylinę. Potem przez kolejne trzy dni (17,18,19.03) krowa otrzymywała po 33 ml lekarstwa. Tutaj to się nazywa Penovet, w Polsce PRAWDOPODOBNIE to Procapen. Tutaj karencja jest 3 dni (mleko), 5 dni jak idzie na mięso (dla Procapenu wyczytałam, że karencja 5 dni na mleko a 14 na mięso, dlatego nie jestem na 100 % pewna, że to to samo). Ostatnią dawkę krowa otrzymała wczoraj rano. Dzisiaj (24 godziny po ostatniej dawce) sytuacja wyglądała tak: krowa przyszła się wydoić, jak zwykle wyczyściłam strzyki, zdoiłam troszkę... i zamiast podpiąć na bańkę - podpięłam dojarkę. Wiem, totalne niemyślenie, zwłaszcza, że to jedyna krowa u nas, na którą trzeba WYBITNIE uważać. Całość: od rozpoczęcia podpinania, do czasu, aż ją rozłączyłam, trwała może ze 4-5 sekund. To jest krowa, która niestety aż tryska mlekiem, więc nie wiem ile mogło się wydoić przez ten czas... Ciężarówka przyjedzie dziś wieczorem. Nie zgłaszaliśmy tego jeszcze. Zastanawiamy się, czy taka ilość mleka z penicyliną jest w stanie 'zatruć' cały zbiornik?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v