Witam
Odświeżę trochę temat.może ktoś się spotkał z czymś takim jak u mnie a mianowicie zajeżdżam dzisiaj na pole na której jest trawa,opryskalem jakieś 2 miesiące temu glifosatem bo dziki zryły,zajechałem żeby gałęzie odciąć z drzew i zobaczyłem jął po chamsku spółka wyczyściła rów,2 metry od rowu nasypane błoto z kępami i całym bałaganem z rowu,na rów nie ma oddzielnej działki tylko tak jakby brzegiem mojego pola idzie,z drugiej strony rowu jest droga,której nikt nie uzywa i w tym momencie powstaje pytanie czy mogę iść z ryjem do tych spółek że mi burdelu na polu narobili i jakim prawem wjechali na prywatną działkę bez uzgadniania tego z właścicielem