Pamiętam jak to u mnie za czasów podstawówki było, mama przyprowadziła pod gabinet starej rzeczniczki i kazała stać a sama poszła załatwiać coś, bez znieczulenia na żywca człowiek się rzucał jak ryba w siatce i przeżył a teraz gazy rozweselające, komputery i dzieciaki boją się