Skocz do zawartości
Co widzimy na zdjęciu McCormick?

McCormick – te czerwone konie pociągowe, dumnie prezentowane na tle jasnego nieba, to prawdziwi weterani pola, którzy mimo upływu lat wciąż trzymają fason. Widać, że to egzemplarze szykowane na targi, lśniące lakierem i z nowymi oponami, gotowe do ciężkiej roboty. Mamy tu do czynienia z serią C-Max, prawdopodobnie modelami około C100 Max, produkowanymi mniej więcej w latach 2004-2010. Pod maską takiej maszyny bije czterocylindrowe serce Perkinsa o pojemności około 4.4 litra, generujące solidne 90-100 KM – moc, która niejednego zaskoczy swoją niezawodnością. Solidny przód z TUZ-em od razu zdradza gotowość do współpracy z różnym osprzętem, a pancerne wykonanie gwarantuje długie lata bezawaryjnej pracy. Dziś za zadbany egzemplarz McCormick C-Max trzeba zapłacić od 60 do 100 tys. zł, co świadczy o ich niesłabnącej wartości rynkowej. To sprzęt, który pamięta, czym jest prawdziwa robota w polu i nie zawiedzie, gdy trzeba będzie zapiąć ciężką bronę czy obsługiwać wałek.


Rekomendowane komentarze

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v