można sie stopniowo rozwijać z głową jak to sie mòwi łyżeczką żeby sie nie zadławić, a można sie rozwinąć na hura i albow najlepszym wypadku zapieprzasz do końca życia z kredytami na plecach, albo w między czasie cie licytują. Juz w okolicy był taki mega rozwojowy że nie pogadasz, nie do ruszenia by sie widziało i poszła część nieruchomosci na licytacje na 8mln. Każdy goni za ziemią za pieniędzmi, a później dochodzi do tego że na koniec łapie go choroba lub zawał, finalnie nie ma następców a jeśli są to ziemia idzie w najlepszym wypadku w dzierżawe lub na sprzedaż. Jak to już gdzieś slyszałem, dopłaty, różne programy unijne i unia zniszczyła normalnosć w rolnictwie pod względem wielkości gospodarstw, opłacalności i szacynku jeden do drugiego.