Dla jednego rolnika bez stresu dla drugiego tragedia,ale na pewno trochę więcej zabiegu niż z raportem i dużo zależy od województwa,takie rzeczy już do marszałka. Jestem w trakcie robienia na drugą siedzibe, na pierwszej mieszczę się w" magicznych widełkach" 2000 tuczników i 750 loch. Znajomy w Wielkopolsce dużo szybciej zamknął temat niż u mnie w Łódzkiem (dwa światy). Najgorszy problem to zagospodarowanie gnojowicy gdy mało własnych ha ,Co dwa lata wokół fermy należy wykonać pomiary hałasu bez rzeczywistej potrzeby, bo nigdy nie występują przekroczenia norm wokół ferm. Ponadto corocznie trzeba przygotować plany nawożenia w oparciu o badania zasobności gleb i uzyskać ich pozytywną opinię w stacjach chemiczno-rolniczych oraz złożyć sprawozdania do marszałków województw z wielkości emisji do powietrza, poboru wody, ilości odpadów, wprowadzić dane o emisjach do dwóch rządowych elektronicznych rejestrów, obliczyć i wnieść opłaty ekologiczne, nie można zapomnieć też o sprawozdaniach GUS z tego samego zakresu