No skok jest mega sam się go trochę obawiam,na mokry tyłek w sezonie jestem przygotowany, zresztą nie mam nic innego do roboty, rąk mam w domu 16 do pracy własnych plus zawsze kilka osób się znajdzie jak trzeba,mam jednego dużego który brał zawsze trochę a w tym roku chciał sprzątnąć mi towar na raz i kupuje od mojego kolegi który ma pół ha ale że się znamy lepiej w przyszłym roku będzie brał mój zwłaszcza że zostawił zaliczkę (dlatego nie może się nie udać)trzeba oddać w materiale,stałego co zawsze bierze i jak brakuje to nawet dokupuje dla niego żeby nie stracić to masarnia 50 kg tygodniowo,a tak to coś do sklepów itp idzie też fajnie,jak się uda sprzedać to dlaczego nie robić takiego skoku,największą barierą jest tu chyba wkład pieniężny,kto nie ryzykuje ten nie pije szampana
A jeszcze jedno pytanie kto z was ubezpiecza uprawę czosnku bo mi każdy zakład odmawia ubezpieczenia uprawy jedynie mogę ubezpieczyć wkład poniesiony na założenie plantacji od zlych warunków przezimowania,wyliczyli to na składkę 2000 bez paru złotych na sumę ubezpieczenia około 40000zl.moj udział w szkodzie to 10%.ale coś mi się nie podobają zapisy OWU przy szkodzie całkowitej.Zrozumialem że przy 100%szkodzie wypłaca 25%sumy ubezpieczenia,i czekam na odpowiedź.Prosze o podpowiedzi z jakimi ubezpieczeniami macie do czynienia przy czosnku