u mnie problem się rozwiazal sam?? zalawecilem do mechaników po 2 tygodniach prób- z lawety zjechał sam:-)
porobili mi przód i inne pierdoły( skoro już stoi niech robią) wróciłem podpiąłem ladowacz, mówię: pojeżdżę. kooortwa nie jeździ jakby chciał a nie może( jak dziewica). dzwonię do mechaniora, oddzwania specjalista - wszystkimi wajchami Pan porusza. 1galka,2ga, rewers. - nic. wszystkimi!!! -reduktor! ciągnik jeździ:-)
kolega stwierdził " maszyna gwizda-kierowca pi...da":-D
w skrzyni któreś koło nie do końca odbija. meritum. podejrzenia: w najlepszym wypadku sprzęgło, w najgorszym wałek....
a wyszło że trzeba wajchami poruszac rzecz do zrobienia, ale nie pilnie. ale dobrze wyszło bo dzięki temu że się "zepsuł" mam inne rzeczy porobione bo BYL CZAS:-)