W praktyce to dla nas rolników wygląda tragicznie. Po zgłoszeniu szkody do łowczego koła zbierze się komisja , złożona z kilku myśliwych i odwiedzą twoje pole (jak będzie im się chciało , bo często po prostu nas ignorują ). Ocenią, że właściwie nic się nie należy bo nie jest tak źle i natura sobie poradzi , poza tym wcześniej nie było zgłoszone o działalności zwierzyny na tej działce. Jeśli postawisz się ostro ,zaczną się handlować jak z dziadem o 50 zł . Zaproponują jedną piątą faktycznej szkody. Po podpisaniu protokołu po dwóch - trzech miesiącach wypłacą ci te grosze.
Szkoda nerwów i zachodu. Można iść do sądu , ale znajomości myśliwych mogą spowodować tylko większe straty .
Potrzeba zmiany prawa i mentalności nas rolników