Pod Lublinem w marcu miałem wystawione żółte naczynia i było czysto. No Ale też mam takie pęknięcia. Jak podratowac ten rzepak. Napewno przewodzenie jest. Myślałem o prochlorazie i jakimś pakiecie odżywek
Co powiecie o takim rozwazaniu?
Na początku kwitnienia 0,5l azyskrobiny 0,6l prochlorazu. Na koniec kwitnienia 0,7 l tebukonazolu. Dawki beda dobre? I czy ma sens taka strategia?
Na tej działce już szedł nawigator+metazachlor i ograniczyło jego występowanie Ale niestety i tak sporo go zostało. Pozostaje tylko liczyć na to że nie ma już go tak dużo bo rzepak był tam 3lata temu A w uprawach nastepczych byl skutecznie zwalczany