Odświeżam temat bo mam ten sam problem. W tym roku skosiłem na usługach około 50 ha i było wszystko ok. Przedwczoraj wjechałem kosić do siebie i po skoszeniu 5ha sieczkarnia zapchała się między nożami a walcami gniotownika, później skosiłem jeszcze trochę i zdarzył się wypadek. Jakimś cudem odpadła mi klapka, która była za ostrzałką i wpadła w noze, aż kawałki metalu poleciały na przyczepę. Po tym wypadku wymieniłem najbardziej zmasakrowane noże, resztę ostrzylem, odwróciłem stalnice, i dokładnie sprawdziłem walce i są ok ( u mojego kolegi w sieczkarni są w gorszym stanie, mniej ostre i mu się nie zapycha ), szczelina na klepisku ustawiona cały czas na ok 6 mm,a jeszcze przed sezonem wymieniłem paski na walce i łożyska na wale z walcami. Po wypadku nie da się skosić nawet 20 metrów. Moje i kolegi przypuszczenia są takie, że to sprzęgło jednokierunkowe było już awaryjne, a blacha go dobiła. Może ktoś potwierdzić czy mam rację czy przyczyna jest inna ? Maszyna to jaguar 690sl 1990 rocznik.