Skocz do zawartości
maniek10141

Opryski rzepaku i innych oleistych

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
agroFakt.pl
Tylko na agroFakt.pl:

Chowacze nie odpuszczają!

galeria
Rzepak Sherlock
marekgizio    1

Co wy z tym pryszczarkiem mądrości prawicie? Sam pryszczarek jest mało szkodliwy i żaden oprysk na niego nie jest skuteczny bo środki kontaktowe działają tylko w chwili zabiegu a on jest dosyć lotny i na stepnego dnia powraca, środki systemiczne też na nim wrażenia nie robią bo nie jest szkodnikiem ssącym czy gryzącym (w przeciwieństwie do larw) ale tylko składa jaja.

Więc te mózgi co co dzień lecą z opryskiem na pryszczarka to jajco mogą mu zrobić.

Podstawą do ograniczenia szkodliwości pryszczarka jest ochrona przed podobnikiem a 99% osób skopało termin zabiegu i jest na dziś po ptakach.

Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzys037    1

@marekgizio chłopie o czym ty tu piszesz ludzi obrazasz, profesor sie znalazł no wiadomo ze droge do tych robakow robi chowacz ups wykładowca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pOngO88    4

@marekgizio tak ok walke z pryszcarkiem trzeba zaczac od walki z chowaczem zogodze sie z toba tylko przymrozki spowodowały opadanie juz w okolicy 4 maja i weedy pojawił sie chowacz a rzepak kwitnie do dziś i na nie których kawałkach wciąż intesywnie wiec żaden srodek tak długo nie bedzie działał... duzy wpływ na to maja przymrozki jak i duze nasilenie upraw, oraz ich nie rownomoerne nasilenie... raz jest go wiecej raz mniej gdzies musi sie wykarmic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

marekgizio    1

Ludzi obrażam? Ciekawe czym? Może to cię obraziło:

Więc te mózgi co co dzień lecą z opryskiem na pryszczarka to jajco mogą mu zrobić.

Podstawą do ograniczenia szkodliwości pryszczarka jest ochrona przed podobnikiem a 99% osób skopało termin zabiegu i jest na dziś po ptakach.

ale to jest sama prawda na twoje mądrości:

 

czyli mospilan do ki---u jeszcze pryskałem po tygodniu mawrikim mospilan podobno 7 dni działa nieuwieze w to szkoda kasy

Jak cię uraziłem to przepraszam, nie wiedziałem ze jesteś wrażliwy jak 5letnia dziewczynka.

 

Mospilan to bardzo dobry średek tylko ze ty nie zadałeś sobie trudu przeczytać choć jednej książki o uprawie rzepaku bo byś wiedział jak ogranicza się skutki nalotów pryszczarka który jak wiadomo trwa miesiąc i nie ma możliwości pryskania rzepaku co dzień.

Jak byś obserwował plantację i w porę zlikwidował podobnika i potem przedłużył mospilanem ochronę rzepaku to miałbyś znikome szkody spowodowane przez pryszczarka.

Pozbyć się podobnika jest dziecinnie prosto i potem pryszczarek może sobie latać ile chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzys037    1

@marekgizio chłopaki tu piszą ze maja problemy ze szkodnikiem a ty ich wyzywaz od bezmozgow to jest portal ktory ma jeden drugiemu doradzic a nie potral do modrosi a jezeli chodzi o rzepak to ty tym swoim pionierem sie nie szczyc bez szkodnikow bo roznie to bywa z tym plonem w zniwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pOngO88    4

@marekgizio może u ciebie nie ma problemu, ale u wiekszości on wystepuje. Fakt może to być zła technika, może moieć na to wpływ pogoda, ale zamiast gardzenia możesz doradzić, podpowiedzieć jak zrobić żeby nie popełniać błędów. Osobiście uważam cie za chlopaka który jest obeznany, ale jako doradca, czy pomocnik róznisz się od wielu userów, a forum jest chyba po to by sie wymieniac poglądami.? czy sie myle.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marekgizio    1
@marekgizio chłopaki tu piszą ze maja problemy ze szkodnikiem a ty ich wyzywaz od bezmozgow

krzys --> Pokaż mi gdzie kogoś wyzwałem od bezmózgów bo zaczynasz wciskać ludziom nie ich słowa.

 

pOngO88 --> większość zaczyna jechać po Mospilanie zwalając całą winę na środek ochrony roślin.

A prawda wygląda tak że nie obserwowali plantacji i oprysk na podobnika wykonali w momencie kiedy zdążył nakłuć masę łuszczyn. Z koleji teraz stosując mospilan na pryszczarka oczekują że po oprysku nie powinno być już aż do zbiorów ani jednego owada.

Może się mylę ale niech każdy zada sobie pytane czy po prostu sam nie zawalił sprawy zamiast knuć jakieś spiski że mospilan jest do kitu.

 

Sprawa wygląda tak że trzeba było co dzień obserwować plantację i w momencie przekroczenia przez podobnika progu szkodliwości go zwalczyć żeby nie przygotował gruntu pod pryszczarka.

Zwalczanie pryszczarka z powodów jakie podałem w poprzednim poście to jak walka z wiatrakami.

Gdyby nie zawiodła obserwacja i lub brak śladowej wiedzy o uprawie to teraz pryszczarek nie był by żadnym zmartwieniem. To naprawdę nie jest żadna filozofia i wiedzę można zdobyć w 10min wpisując słowo podobnik czy pryszczarek w googlach.

 

A co do mojego podejścia to napewno nie kryję wiedzy bo w tematach o produkcji roślinnej udzielam się dosyć czesto i wyjasniam problem dokładnie zamiast napisać jedno zdanie, pisze do mnie wiele osób na PW i też zawsze szczegółowo pomagam.

Jednakże nie widzę powodu żeby zakładać że każdy jest idiota i tłumaczyć każdą rzecz od początku wolę omawiać szczegóły i niuanse.

Ale jak widzę jakąś głupotę to nie słodzę i nie liżę nikogo po jajach tylko na mój może specyficzny sposób mówię co o tym myślę ale nie wyzywając nikogo osobićie. Fakt niektórzy są chyba chowani pod szklanym kloszem i płaczą po nocach jak ktoś się z nimi nie obchodzi jak z jajkiem ale to nie mój problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pOngO88    4
Napisano (edytowany)

@marekgizio wybrnąłeś na 5 z + :D , to co mówisz to prawda to obserwacja, nie jedna osoba już o tym mówiła, nie jeden pisał. Choć trzeba przyznać fakt że wiedza, a chęć jej pozyskania to duża różnica, ku przestrodze trzeba coś wiedzieć żeby nie pisać głupot ;) , z drugiej strony sam (jako że na własny rachunek) uprawiam rzepak dopiero drugi rok, a moja wiedza opiera się o obserwacje, google, i zadawanie pytan jak i na forum jak i po za nim (pozdrawiam @jerzego). Wracając do tematu @marekgizio nie uważasz że jednak te przymrozki nie miały zasadniczego wpływu na nalot podobnika, co za tym idzie przyspieszenie opadania kwiatków.? Z moich obserwacji wynikło że naleciał 3 dni po ostatnim mrozie, z opryskiem wstrzymałem sie kilka dni i raczej to był błąd ;[

 

ps. a co do mspilanu, to jak kazdy środek trzeba go własciwie użyć, a to że robaki mogą sie uodparniać to tylko nasza wina bo substancji nie zmieniamy...

 

 

dla leniwych http://www.bip.myslowice.pl/doc/090318_wiorin4.pdf

Edytowano przez pOngO88

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzys037    1

@marekgizio

twoj cytat

Więc te mózgi co co dzień lecą z opryskiem na pryszczarka to jajco mogą mu zrobić.

krzys --> Pokaż mi gdzie kogoś wyzwałem od bezmózgów bo zaczynasz wciskać ludziom nie ich słowa.

wiec kończe ten dziwny dla mnie temat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marekgizio    1
Napisano (edytowany)

krzys --> LOL

Naprawdę nie widzisz różnicy czy tylko udajesz?

 

pOngO88 --> u mnie to było tak:

20kwietnia oprysk proteusem na brukwiaczka.

4maja prewencyjnie pomimo braku nalotu słodyszka czy chowaczy opryskałem brzeżne pasy pól bo proteus przestawał działać (działa 14dni)

Przymrozki były 7-8maja.

A masowy nalot słodyszka i chowaczy 9maja i 9i10 opryskałem proteusem. Z tym że te co przyleciały na brzegi pól były załatwione proteusem którego dałem 6dni wcześniej na brzegach pól i całkowicie wybite własciwym zabiegiem na całym polu właśnie w chwili nalotu.

Potem był spokój w zasadzie do oprysku na opadanie płatków mospilanem 20-21maja czyli jakieś 10dni po drugim zabiegu proteusem i 4dni przed końcem jego działania. W chwili oprysku mospilanem pole było czyste i jest takie do dziś.

 

Tak więc rzepak był chroniony ciagle bez przerw od miesiąca przy pełnej skuteczności środków.

Kiedy pierwszy zabieg przestawał działać a było za wcześnie na drugi ochroniłem tylko brzegi pola co zminimalzowało straty spowodowane przez te kilka godzin które nastepuje od stwierdzenia obserwacji od zabiegu oraz koszty oprysku i niepotrzebne wczesniejsze zastosowanie. Nie wspominając o natychmiastowym zabiegu przy kolejnym nalocie.

Edytowano przez marekgizio

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pOngO88    4

@marekgizio o pryskaniu obrzeży jeszcze nie słyszałem, hmmm czy ty pryskasz po scieżkach (załóżmy że mam opryskiwacz 12m) to miałbym profilaktycznie opryskać tylko w koło.? i przy siewie planować taki zabieg.? akurat w tym roku nie będe siał dużo rzepaku bo w granicach 3-4ha ale metoda może być trafna... a co do oprysków to terminów teraz nie podam ale daty trzymania srodka zazebiały sie ale własnie uważam że przez mróz straciły na mocy tak samo mospilan jaki proteus i mysle ze dlatego tak wyszło ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BlackMamba    1

@pOngO88 zapomnij o pryskaniu małych powierzchni brzeżnie, bo to nic nie daje. Takie zabiegi sprawdzają się na większych arealach.

@marekgizio wykonałem niemal identyczną ochronę jak ty, praktycznie w tych samych terminach, a i tak widać ze pryszczarek naskladal jaj. W tym roku są specyficzne warunki. Poza tym problem z pryszczarkiem wcale nie jest tak oczywisty jak piszesz. Chowacza mozesz sobie zwalczać w 100%, co wcale nie oznacza ze nie bedziesz miał problemow z pryszczarkiem. Miszańcowe odmiany rzepaku mają bardzo cienkie łuszczyny, co nie jest problem w złozeniu jaj przez pryszczarka bez chowacza...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marekgizio    1
Napisano (edytowany)

pOngO88 --> tak jak mówiłem pryszczarka nie zwalcza się tak jak innych szkodników bo termin i długość czasu w jakim są jego naloty powoduje że nie jest to skuteczne.

Środki układowe takie jak proteus nie zwalczają pryszczarka bo on tylko składa jaja przez otwór a nie gryzie czy ssie roślinę, pertytiody z koleji słabo działają w temperaturach powyżej 20stopni celsjusza a takie są w czasie jego nalotu.

Nalot trwa miesiąc i to w okresie kiedy wjazd powoduje szkody w rzepaku.

 

Najlepszym sposobem na ograniczenie strat spowodowanych przez pryszczarka jest pozbycie się podobnika.

A jego z powodzeniem można się pozbyć chroniąc pas brzeżny. Jest to skuteczna metoda bo on wchodzi od brzegów pól i wolno sie przemieszcza do środka, jednakże należy też chronić całe pole najlepiej zrobić to tak jak ja (prewencyjnie brzegi i w czasie nalotu całe pole).

Nie musisz robić żadnych nowych ścieżek i tego planować przy siewie, po prostu pryskasz 1-2ścieżki z brzegów pól i poprzeczniak, a środek zostawiasz i tyle.

 

BlackMamba --> tylko że je nigdzie nie twierdziłem że jakikolwiek zabieg jest w 100% skuteczny. Chociażby szkody powodują te owady które są na polu ale nie przekraczają progu szkodliwości. Niby niema sensu pryskać ale jednak robią dziury w łuszczynach. Potem po stwierdzeniu konieczności oprysku zanim to zrobisz to nawet przez 1godzinę masa owadów żeruje nie wspominając że oprysk trwa 2-3dni i tylko wieczorami bo w dzień są pszczoły i podobniki robią dziury.

Nawet jak rano stwierdzisz konieczność zabiegu to przez cały dzień do wieczora jakieś straty występują.

Chroniąc zapobiegawczo można to znacznie zmniejszyć ale też nie w 100% bo może niektóry zanim padnie trupem przekłuje łuszczynę.

 

Co do samego pryszczarka to ma utrudnioną sprawę jeśli niema dziur zrobionych przez podobnika ale w młodszych łuszczynach może zrobić własny otwór ale to jest tak znikomy procent uszkodzeń że nie ma co robić lamentu.

 

U mnie w 3-4 metrach z brzegów pól może jedna łuszczyna na 100jest z larwami więc w pasie brzeżnym nawet jak jest 1-2% strat to jest to do przeżycia. 10m w głąb pola niema żadnych uszkodzeń choć nie twierdzę że pryszczarek jeszcze nie zrobi.

Często przy spóźnionym zabiegu na podobnika straty spowodowane przez pryszczarka dochodzą do 50% więc te nawet 2% to mniej więcej tyle ile się gniecie pod kołami podczas oprysku.

Edytowano przez marekgizio

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
krzys037    1

@pOngO88 zapomnij o pryskaniu małych powierzchni brzeżnie, bo to nic nie daje. Takie zabiegi sprawdzają się na większych arealach.

@marekgizio wykonałem niemal identyczną ochronę jak ty, praktycznie w tych samych terminach, a i tak widać ze pryszczarek naskladal jaj. W tym roku są specyficzne warunki. Poza tym problem z pryszczarkiem wcale nie jest tak oczywisty jak piszesz. Chowacza mozesz sobie zwalczać w 100%, co wcale nie oznacza ze nie bedziesz miał problemow z pryszczarkiem. Miszańcowe odmiany rzepaku mają bardzo cienkie łuszczyny, co nie jest problem w złozeniu jaj przez pryszczarka bez chowacza...

@BlackMamba jestem tego samego zdania co ty mieszance rzepaku są bardziej narazone na pryszczarka niezaleznie od dziur jakie robi chowacz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jola87    0

pewnie zostanę tutaj zlinczowana za swoją niewiedze ale chciałam sie upewnić u znawców tematu :) czy jest to larwa chowacza podobnika? http://syngenta.a.net.pl/inc_syngenta/static/upload_dir/1_3_chowacz_podobnik.jpg

I czy możne być ich wiele w ostatnich kwiatach rzepaku ( bo cały już praktycznie okwitł) w łuszczynach raczej go nie zauważam , tylko sporadycznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WyDaB    0

Prowadzicie bardzo ożywioną dyskusje!JA nie zamierzam się tu mądrować(chociaż mógłbym),bo błędy mogę wytknąć sąsiadowi który ma te same warunki POGODOWE co ja,a na forum jest całokrajowy przekrój plantatorów,a w tym roku to sami wiecie jak jest! @Jola-po skończeniu kwitnienia to szkoda sobie już zawracać głowy szkodnikami(wg.mnie jest to larwa chowacza podobnika).Teraz jeszcze pozostaje temat desykacji z sklejaczem no i MAŁE ŻNIWA. :rolleyes:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jola87    0

Tak właśnie myślałam, ze teraz to juz oprysk nic nie da :/ Trudno za błędy sie płaci.

WyDaB- dzięki za rade:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
suzuki21l    5

krzys --> Pokaż mi gdzie kogoś wyzwałem od bezmózgów bo zaczynasz wciskać ludziom nie ich słowa.

 

pOngO88 --> większość zaczyna jechać po Mospilanie zwalając całą winę na środek ochrony roślin.

A prawda wygląda tak że nie obserwowali plantacji i oprysk na podobnika wykonali w momencie kiedy zdążył nakłuć masę łuszczyn. Z koleji teraz stosując mospilan na pryszczarka oczekują że po oprysku nie powinno być już aż do zbiorów ani jednego owada.

Może się mylę ale niech każdy zada sobie pytane czy po prostu sam nie zawalił sprawy zamiast knuć jakieś spiski że mospilan jest do kitu.

 

Sprawa wygląda tak że trzeba było co dzień obserwować plantację i w momencie przekroczenia przez podobnika progu szkodliwości go zwalczyć żeby nie przygotował gruntu pod pryszczarka.

Zwalczanie pryszczarka z powodów jakie podałem w poprzednim poście to jak walka z wiatrakami.

Gdyby nie zawiodła obserwacja i lub brak śladowej wiedzy o uprawie to teraz pryszczarek nie był by żadnym zmartwieniem. To naprawdę nie jest żadna filozofia i wiedzę można zdobyć w 10min wpisując słowo podobnik czy pryszczarek w googlach.

 

A co do mojego podejścia to napewno nie kryję wiedzy bo w tematach o produkcji roślinnej udzielam się dosyć czesto i wyjasniam problem dokładnie zamiast napisać jedno zdanie, pisze do mnie wiele osób na PW i też zawsze szczegółowo pomagam.

Jednakże nie widzę powodu żeby zakładać że każdy jest idiota i tłumaczyć każdą rzecz od początku wolę omawiać szczegóły i niuanse.

Ale jak widzę jakąś głupotę to nie słodzę i nie liżę nikogo po jajach tylko na mój może specyficzny sposób mówię co o tym myślę ale nie wyzywając nikogo osobićie. Fakt niektórzy są chyba chowani pod szklanym kloszem i płaczą po nocach jak ktoś się z nimi nie obchodzi jak z jajkiem ale to nie mój problem.

wszystko pięknie i ładnie, tylko umnie nie dało rady wykonać zabiegów w czasie, bo deszcz, bo wiatr, przerąbane miałem w tym roku , i więc mospilan zadziałał w 0% tach , powtórne środki bez rewelacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marekgizio    1

suzuki --> czyli nie dałeś rady zrobić oprysku na czas i twierdzisz środek jest słaby.

To dokładnie to samo jak bym nie wyrobił się opryskać chwastów środkiem przed wschodowym i zrobił bym to jak chwasty się już porozrastały a potem bym narzekał że środek słabo działa.

 

Jak przegapiasz terminy to nie miej pretensji do środka tylko do siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomaszkopa    0

byłem zobaczyć na polach i wygląda to tak ze tam gdzie są żółte strągi to wiadomo są białe pędraki ale gdzie nie ma żółtych łuszczyn [jeszcze] wygląd rzepaku ładny zdrowy ale jak się rozłupie łuszczynę to już niestety jest ze 30 białych pędraczków, objechałem różne pola i na wszystkich jest podobnie w zależności od odmiany rzepaku a jak piszecie ze u was nie ma to rozłupcie parę łuszczyn to się przekonacie ze też są

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
JPH2    25

Ja osobiscie mospilanem nie jestem zafascynowana o czym niejednokrotnie pisałam.W zeszłym roku zastosowany spisał się do kitu i to nie tylko moja opinia ale i innych rolników, którzy chuchają i dmuchają na rzepak więc odpada tu teoria wysnuta przez jednego z kolegów sugerująca niedokładne czytanie ulotek czy coś w tym rodzaju, Multum przypadków narzekania na nieskuteczność tego środka w rzepaku daje do myslenia. Zresztą kazdy sam decyduje co kupic ale swoimi opiniami należy sie podzielić.

*marekgizio- z zainteresowaniem zawsze czytam Twoje wypowiedzi, ale jak już wpadasz w ten swój ciąg jakbyś wszystkie rozumy pozjadał i Ty najmądrzejszy a reszta głąby to mam wielką ochotę wytargać Cię za uszy!No nie bądż drugim HubertOjdana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty
Napisano (edytowany)

U siebie w rzepaku gdzie niegdzie na luszczynach i lisciach widze fiolet co to jest, rowniez dodam ze luszczyny grubieja (na koncu luszczyn okolo 1cm dlugosci) co to moze byc?

Edytowano przez Profil usunięty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pOngO88    4

Fioletowe mogą być od przymrozku, u mnie takie się trafiają, a składników raczej im nie powinno brakować. A zgrubnięcia hmmm... zaglądałeś do środka.? a czy ta grubsza końcówka nie robi się czasem bladsza.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

Czy bladsza hmmmm .. wiesz ze juz nie pamietam , jutro powiem czy bladsza jest , fiolet chyba raczej od przymrozku bo na kazdym polu u sasiadow itp. martwi mnie to zgrubienie w luszczynie;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wyrebski1    35

no właśnie, jeśli będzie zgrubienie i kolor bladszy (taki seledynowy) to zobacz do łuszczyny bo na pewno będą tam larwy pryszczarka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×