Skocz do zawartości
kserkses

HUMOR

Polecane posty

Wybrane dla Ciebie
Slawko96    0

Niedźwiedź powiedział, że będzie walił jajami tego, kto koło niego przejdzie.

Idzie zajączek, no to niedźwiedź go wali jajami.

Zając się śmieje i płacze.

Niedźwiedź pyta:

- Czego płaczesz?

- Bo mnie boli!

- A z czego się śmiejesz?

- Bo jeż idzie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BoBo2000    0

Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:

- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.

- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!

 

Blondynka siedzi z koleżanką w domu. Nagle dzwoni telefon. Dziewczyna rozmawia przez chwilę, a po odłożeniu słuchawki zaczyna histerycznie płakać.

- Co się stało? - pyta koleżanka.

- Zmarł mój ojciec... - ryczy blondynka.

Po chwili znów dzwoni telefon. Po rozmowie blondynka zanosi się płaczem powtórnie.

- Dzwonił mój brat, jego ojciec też nie żyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maly86    17

Jedzie dziadek wozem do miasta, patrzy a na skraju lasu stoi blondynka, zatrzymuje się i pyta czy podwieść panią do miasta? Ona mu na to że nie bo tutaj pracuje, dziadek się dziwi jak to tutaj? Normalnie odpowiada i mówi mu że bierze 60zł za sex a 40zł za loda! Dziadek wyjmuje 100zł i jej wręcza, to poproszę to i to ! A blondyka mówi że wszystkiego naraz nie może zrobić a on jej na to to poproszę dla mnie sex a dla konia loda :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arturo    35

Był sobie Buba, który uważał, że wszystkich zna. Zaprosił go do swojego biura szef i powiedział:

 

- Jeśli Buba nie będziesz znał chociaż jednego nazwiska to Ciebie wywalę z roboty!

Buba na to.. - phi!

Szef chwilę pomyślał i mówi:

- Buba uważaj! Arnold Shwarzeneger!

Buba:

- Proszę Cię ..

Po chwili wpadli na plan, Arnolidzik zobaczył Bubę i okrzyknął - Buuba!!! Przyjacielu - i po chwili zaczęli razem pić vódkę..

Szef nieco zaskoczony.. tłumaczył sobie to, że Arnold to sławny aktor i wszyscy mogą go znać. Zastanawiał się dalej i podał kolejne nazwisko:

- George Bush!

Buba:

- Proszę Cię.. - wpadli potem do Białego Domu, otwierając drzwi z buta a Bush w trakcie konferencji wita Bubę okrzykiem - Buuba przyjacielu!!! i wywalił wszystkich z konferencji i zaczęli pić!

Szef tym razem już mocno zaskoczony.. ale uważał, że kolejnym razem rozwali Bubę i mówi:

- Buba, uważaj.. Benedykt XVI ..

Buba po chwili..

- Proszę Cię ..

i tak polecieli do Europy do Watykanu.. stoją na placu stolicy piotrowej i Buba:

- Szefunio.. tutaj stoi straż więc zrobimy tak.. ja pójdę na górę i pomacham Ci z Benedyktem z okna, ok?

- Ok..

Po chwili szef patrzy na okno, a tam Buba i Benedykt machają z okna..

Nagle Buba patrząc z okna widzi karetkę zbierającą jego szefa więc poleciał tam i zapytał co się stało,

- Co się stało?

- Zawał serca!

- ale szefie jak to?!

Szef..

- To, że znasz Arnolda.. ok bo to aktor, że Busha.. to też ok bo to znany prezydent.. że Benedykta.. też się spodziewałem..

- No to co się stało szefie?!

- ale i tak mnie rozj....o gdy podszedł do mnie taki mały wietnamczyk i zapytał kto stoi tam w oknie obok Buby!

 

Spowiedź, w kościele czeka stu żołnierzy, dokonfesjonału podchodzi pierwszy, ksiądz pyta:

- No co tam nagrzeszyłeś, żołnierzu?

- Przeleciałem wiewiórę. - Nieco zdziwiony ksiądz odpowiada:

- Wiewióra małe zwierzątko, Bóg Ci wybaczy - i prosi następnego do spowiedzi:

- No i co nagrzeszyłeś, żołnierzu?

- Proszę księdza, przeleciałem wiewiórę. - Ksiądz zmieszany odpowiada:

- Wiewióra małe zwierzątko, Bóg Ci wybaczy - i prosi następnego:

- I co żołnierzu, co tam nagrzeszyłeś?

- Przeleciałem wiewiórę... Zdenerwowany ksiądz wychodzi z konfesjonału i mówi do zgromadzonych:

- Ci, którzy przelecieli wiewiórę, wystąp! Naprzód wyszła większość żołnierzy, tylko jeden został z tyłu, ksiądz zwraca się do niego:

- Inni powinni brać z Ciebie przykład, żołnierzu, jak się nazywasz?

- Wiewióra!

 

Synek do tatusia: - Tatusiu, zrób, żeby słoniki biegały.

- Syneczku, słoniki są zmęczone.

- Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały.

- Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją prośbę.

- Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz.

- No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną!

- Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu!

 

Idzie sobie turysta i w pewnym momencie zauważa Bacę i pyta:

- Baco, co robicie?

- A nic takiego, piore tylko kota.

- Kota? Przecież kota się nie pierze.

Na to Baca:

- A co wy tam turysto wicie, kota się pierze.

Za parę godzin turysta wraca z powrotem. Patrzy a kot leży nieżywy. I zwraca się do Bacy:

- A nie mówiłem, że kota się nie pierze?!

A Baca na to:

- Pierze się, pierze, ale sie nie wykręco.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
emilko    19

Kobieta jedzie pociągiem, a że miała okres musiała zmienić podpaskę.

Idzie do toalety, zakłada nową i patrzy a tu nie ma kosza.

Długo się nie zastanawiając otwiera okno i sru na zewnątrz.

W tym samym czasie wzdłuż torów szło sobie dwóch podchmielonych facetów

Nagle jeden z nich oberwał podpaską w twarz.

Bierze ją do ręki i mówi:

Patrz Ziutek, niby wata a pół twarzy mi rozje......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Asia87    9

Dwóch baców spotyka się w karczmie

- słyszalem, że sie przeprowadziłeś Józek do mieszkania

-ano miałem już dość tej roboty na wsi

- Ale slyszałem że koze zabrałeś ze sobą na m4?

- ano jest i ta bidula z nami.

- hmmm to jak Wy sie mieścicie na w tym mieszkaniu??

- jak jak?? normalnie!!

- no ale gdzie ta koza śpi?

- na łóżku śpie ja koza i zona

- a ten smród?

- A ten smród to koza musi jakoś wytrzymać :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
janczar810    245
dromik    4

Polak, Rusek i Niemiec idą przez pustynię. Spotykają wielbłąda i chcą na nim jakoś dojechać do najbliższego miasta. Ale pojawia się pewien problem - wielbłąd ma tylko dwa garby, trzech się nie zmieści na jego grzbiecie. Myślą więc, myślą... nagle Polak mówi:

- Wiem! Ja i Niemiec siądziemy mu na garbach i tak jakoś dojedziemy.

- A co ze mną?

Niemiec podchodzi do tyłu wielbłąda, podnosi ogon i mówi:

- A ty Sasza do kabiny!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×