Skocz do zawartości
abuk14

Wypadki w rolnictwie i naszym domu

Polecane posty

pooch    58

Kurcze tak czytam te wpisy o wypadkach na gospodarce to naprawdę niektórzy z was mieli niesamowite szczęście ...

 

U mnie nie było zadnych wypadków, wiekszych niz lekkie skaleczenie i oby tak było zawsze.

 

naprawdę czytając te wpisy, aż mobilizuje sie bardziej człowiek żeby uważać na każdym kroku, bo nieuwaga to widzę, że główny czynnik "nieszczęść"

 

 

Pozdrawiam wszystkich i oby spokojnie było :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
URSUSC1614    0

Kilkanaście lat temu chłop ściągał dziecko z ciągnika, który jechał i wciągnęło go tylnie koło przejechało mu po brzuchu ale przeżył tylko rok temu robili mu jakąś operacje ale ciągle żyje i lubi sobie wypić :)

a kiedyś, kiedyś tato mi opowiadał że gościu cofał ciągnikiem z przyczepą, z tyłu podleciała

mu 3 letnia dziewczynka on jej nie zauważył niestety nie przeżyła ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Farmer345    2

kiedy tata układał bele w stodole na błotnik C-330M spadła mu bela.Całe szczęście że na głowę nie spadła.Został tylko trochę podrapany i dźwignia od kipru została w beli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

Lukaszjarm    4

ja jak mialemm ok 10 lat to jak jechalem do szkoly rowerem postanowilem wyprzedzic siagnik z przyczepa borakow

i gdy wyprzedzilem peklo mi pedalo w roweze sie wywrocilem traktorzysta zachamowal i skrecil w prawo ja odskoczylem a rower lesal pod zaczepem mialemn farta . i dokladnie w tym samym miejscu rok pozniej potracilo mnie auto do tej pory w tym miejscu autem uwazam

pozniej jesienia podczas wykopkow b ylem w zbiorniku na ziemniaki w annie i wypadlem z niego bo siedzialem na burcie .spadlem na plecy obok kola ale nic mi cie nigdy nie stalo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Power    1

Znam prawie same przypadki smiertelne...

ok. 15 lat temu , wnuczek jezdzil prasa z224 a dziadek podgarnial albo cos chcial zrobic w trakcjie pracy. Wnuczek obejzal sie do tylu po jakims czasie a dziadka juz nie bylo. Zostal wciagniety do srodka poniosl smierc na miejscu.

 

Słyszalem tez o kombajniscie ktory przekoziolkowal przez kierownice wciaglo go do srodka...

 

Dziewczyna po jezdzie konnej czyscila konia przychylona byla za koniem..., do stajni wpadl pies, niestety kon odruchowo kopnal ... dziewczyna dostala centralnie w glowe kopytem, poniosla smierc.

 

Kolejny przypadek z udzialem konia... Ogier zlapal zebami za glowe gospodarza rzucial nim na kilkanascie metrow w gore. Lekarze mowila ze zginal w momecie uderzenia konia zebami w czaszke.

 

W przeciagu roku: dawalem kiszonke czy cos takiego nie pamietam ... byk ubodl mnie wpadlem na drugiego byska ,ktory cos chcial zrobic lecz nie wiem bo jakos odskoczylem i bylem po zasiegiem ...

Niedawno byk mnie do koryta wepchanl... szybko wyskoczylem i jeszcze zyje...

(3 lata)W czasie powrotu do domu z sianem siedzialem na dyszlu... tuz przed skretem naposesje , zeszkoczylem w lewa strone ... pod samochod ktory jakims cudem wychamowal , odruchowo rzucilem sie do rowu kiedy i jak nie wiem.

kilkanascie lat temu podczas zniw wchodzilem na schodkach do kombajnu... wujo musial mnie nie widziec bo inny wujo stal tuz przy nim w kabinie... nagle wcisnal sprzeglo kombajnu stanal a ja w trakcie wchodzenia ponad polowa mnie przechylilem sie w storne hederu... jedna reka puscial mi a druga jakos sie utrzymalem ...

Jeszcze tam tego bylo ale to nie ksiazka zeby pisac.

Pisanie nie odzwierciedala tego jak to wygladalo naprawde

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie to ucięte palce (nie moje) ale przyszyte, ktoś tam z przyczepy spadł i tak to wszystko co pamiętam i oby tak zostało na zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MD2    0

A u mnie niedawno tacie kombajn rękę wciągnął przybiegłem z siostrą z bratem mamą na pomoc złapałem rurę i zablokowałem jedna turbinę a brat zgasił silnik i podhaczył osłonę i wyciongnoł rękę gdyby nie ja i mój brat urwało by tacie rękę zakończyło się na bardzo obitej ręce nic nie złamane całe plecy podrapane i bardzo ściśnięta ręka w mięśniu stało się to tydzień temu myślałem że będzie amputacja ręki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dare0x    1

TO napisze z życia wzięte dawno temu kiedy miałem 8 lat wujek wywoził złom po wywiezieniu 2 przyczep złomu staną pod sklepem i zrobił drobną imprezkę wszystkie żule z pod sklepu się przyłączyły , a jak to w małej miejscowości bywa każdy sie zna i każdy chce sobie pomagać . Po paru godzinach w silnym stanie upojenia wpadli na pomysł aby jechac po piasek do lasu bo poco tak stać , i tak sie stało pojechaliśmy w 10 Ursusem c - 360. Pojechaliśmy bez łopat , Wujek był bardzo towarzyski i dał kierować ciągnikiem swojemu młodszemu koledze po parunastu piwach . 60 na 5-biegu jechała na maxa jechaliśmy i jechaliśmy aż do czasu , jedyne co pamiętam to krencące sie tylnie koło w powietrzu TAK . koleś wywrócił traktor na bok przy dużej prędkości , każdy ucierpiał lecz nie poważnie jedynie mi nic się nie stało bo leżałem na szybie która leżała na przyczepie i gdy ciągnik sie wywrócił to poślizgiem podjechałem do przedniej burty i nic mi sie nie stało , pamiętam jak szedłem sam do mojego Ojca aby Ostrówikem pojechał dźwignąć ursusa . Nie zapomnę jak wyglądał traktor ze zgniecioną kabiną .

 

Nie dawno tez gość spadł z dyszla i go fura przejechała z drzewem , zmarł w szpitalu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
blawatek98    322

w mojej okolicy ostatnio był wypadek przy podczepaniu przyczepy,dziewczyna miała podczepić przyczepe a że nikogo w domu nie było to wzieła swojego chłopaka,a ten chłopak pierwszy raz traktor na oczy widział i jak podczepiali obślizgneła mu się noga ze szpłęgła,a pech chciał ona znalazła się pomiędzy ciągnikiem a przyczepą i ją przgniotło:(śmierć na miejscu a chłopaka do psychiatryka wsadzili bo psychicznie nie wytrzymał:(szkoda dziewczyny miała dziewietnaście lat a zanlazł ją ojciec jak przyszedł po traktor bo ten chłopak uciekł ale go policja złapała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tommot003    0

Gościu robił kiszoke i wsadził noge w wałek od rozrzutnika który był bez osłoy i mu wciągneło i połamało pozrywało ścięgna i wogule :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KojotZ056    1

to u nas było coś podobnego jak pati podała.

Gościu jechał c330 z pełnym Meprozetem nie wyhamował przed przejazdem i wbił sie po pociąg mial takiego farta że obcięło cały przód po samej kabinie jemu nic sie nie stało . prawdopodobnie uratowało go to że beczka była pełna i go przytrzymała. Gosciu kupił nową c330 i dalej pompuje szambo xD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pawel6610    0

U mnie w czwartek ok godz. 17 wujek poszkodowanego włączył rozrzutnik nie zauważająć że na nim był dziesięcioletni chłopak. Chłopak został rozszarpany ui zmarł na miejscu. W radiu o tym teraz mowią (radio centrum-Kalisz).http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/10866/kalisz,tragiczna,smierc,10,latka/

Kilka tygodni temu szesnastolatka wciągnął siewnik. Nie wiadomo czy da mu się uratować ręce gdyż były całe w zaprawie(pisano w gazecie kaliskiej).http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/10426/blizanow,14,latek,wciagniety,przez,siewnik,rolniczy,(zdjecia)/

Dwa lata temu w pobliskiej wsi rozrzutnik wciągnął kuzyna dziadka. Czyścił rozrzutnik i wciągnął go adapter. Jednak przyczyną śmierci był zawał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bartek1961    2

W okolicach Moniek doszło do wypadku w czasie koszenia kukurydzy. W czasie próby wskakiwania na sieczkarnie samobieżną 55-letni rolnik spadł pod koła maszyny. W wyniku przejechania połamało mu żebra, doszło do uszkodzeń narządów wewnętrznych. Nieprzytomnego helikopter odtransportował do szpitala w Białymstoku.

I po co było wskakiwać na pomost??????????????????????????/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hermes    0

Jak czytam o myciu pracującego rozrzutnika to mnie nerwizna bierze ,że ludzka głupota nie ma granic i bardziej dbanie o maszynę niż o własne zdrowie.Przecież wystarczy po skończonym wywozie obornika pozostawić rozrzutnik kilka dni aż resztki uschną ,pozamiatać pomalować przepalonym olejem i po kłopocie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×